Życie w krainie żyjących

Życie w krainie żyjących


Są w życiu spotkania, jakby osamotnione. Są gesty przywiązania, jakby nieodwzajemnione. Są granice nieprzekraczalne, dziwnie przekroczone, bo „miłość nigdy nie ustaje”. Ta właśnie miłość prowadzi nas do grobów tych, którzy z nami byli, a teraz „uporczywie ich nie ma”.

Z każdym rokiem grobów na cmentarzach przybywa – i tak człowiek żyjący zdaje się krążyć między żyjącymi już inaczej, ciągle przekraczając granicę śmierci, by zajrzeć przez wiarę do wieczności. Granicę tę przekroczyło wielu naszych krewnych, bliskich, przyjaciół. Nie można jednak ulec rozpaczy, bo chrześcijaństwo pokazuje, że jest jeden pusty grób, który nadaje sens przemijaniu – grób Jezusa Chrystusa.
W listopadowe dni stajemy w zadumie i modlitwie nad grobami bliskich. Zadumie, bo i nasze życie przemija. Modlitwie, bo wierzymy, że życie sięga dalej. Przynosimy i zapalamy znicze –
niezwykły symbol, który jest wyrazem naszej pamięci i modlitwy. Uzewnętrznia naszą prośbę, by Bóg zechciał tego bliskiego zmarłego przyjąć do swojej radości, do nieba.


Całość artykułu w papierowym wydaniu Posłańca

.