Sztuka wyboru

Gdy piszę te słowa trener piłkarskiej reprezentacji Polski – Adam Nawałka przygotowuje się do ogłoszenia listy zawodników, którzy pojadą na mistrzostwa świata do Rosji. Spośród trenujących na zgrupowaniu w Arłamowie wybierze dwudziestu trzech. Oznacza to, że dziewięciu wróci do domu. Taką odpowiedzialność ma trener, czyli inaczej mówiąc selekcjoner reprezentacji. Słowo „selekcja” często źle się nam kojarzy. Dlaczego? Bo bycie pominiętym należy do trudnych doświadczeń. Przykrych, nawet jeśli człowiek ma poczucie własnej wartości. Czy trener wybrał właściwie? To pokażą wyniki na mundialu.

Zostawmy na boku tematykę sportową, a zatrzymajmy się nad samą czynnością selekcji. Jest to według mnie jedna z podstawowych umiejętności człowieka. Jej znaczenie we współczesnym świecie będzie rosło, bo mamy coraz więcej możliwości wyboru. Kiedyś wyglądało to inaczej. Istniały przykładowo dwa programy telewizyjne, więc selekcja nie była zbyt skomplikowana. Dziś mamy ich tysiące. Kiedyś człowiek dokonywał w Polsce wyboru czy kupić wersalkę czy pralkę. Albo w ogóle brał to, co „rzucili” do sklepu i był szczęśliwy. Dziś oglądamy nie tylko setki pralek, ale także szamponów, dywanów czy karmy dla kotów. Dostajemy wciąż atrakcyjne oferty, zestawy i propozycje zakupowe. Ktoś może zapytać, czy to źle, że tak jest? Że bardzo zwiększyła się dostępność i różnorodność? Nie, oczywiście, że nie. Jednak bez umiejętności filtrowania tych ofert będziemy doświadczać negatywnych skutków nadmiaru. Nie dotyczy to jedynie nabywania rzeczy. Codziennie przecież dociera do nas rzeka informacji z portali społecznościowych, setki zdjęć, wiadomości z poczty elektronicznej. Nie jesteśmy w stanie przerobić jednej porcji, a już napływają nowe. Podobna sytuacja odnosi się także do obfitości jedzenia czy leków. Jak łatwo je zamówić, jak wiele zachęt i propozycji, jakie możliwości. Kto nas ograniczy, jeśli my sami tego nie uczynimy? Jeśli wejdziemy w świat nadmiaru jak w masło?

Pierwszym problemem jaki się tu pojawia jest przeciążenie układu nerwowego. Wyraża się ono w zmęczeniu, chwiejności nastroju i drażliwości człowieka, do którego dopływa zbyt dużo bodźców. Brakuje czasu na regenerację i „mózg się grzeje”, jak potocznie mówimy. Łatwo wtedy o chaos poznawczy, o zagubienie porządku ważności spraw oraz utratę zdolności koncentracji. Stąd już od początku cenna jest selekcja tego, co przyswajać, a co sobie darować. Za brak tej umiejętności płaci się cenę opóźnień oraz niewydolności w zadaniach.


Więcej w papierowym wydaniu Posłańca 5/2018

.