QUO VADIS.

QUO VADIS.

Rafael, Sienkiewicz i ich spotkania ze św. Piotrem w Rzymie


Na Rzym jest zawsze za mało czasu, nigdy nie wiadomo co wybrać: Rzym antyczny, Rzym Michała Anioła, Rzym Rafaela, Rzym Berniniego? To jedyne miasto na świecie, w którym na pytanie o to gdzie można zobaczyć prawdziwą sztukę, odpowiedź brzmi: wszędzie. Ale jest też inny Rzym. Rzym widziany oczami wikariusza samego Pana Boga – św. Piotra, rybaka z Galilei, który jako pierwszy z apostołów dotarł z Jerozolimy, poprzez Antiochię, właśnie tu. I właśnie tu, obok bazyliki pod jego wezwaniem, o której Mickiewicz mówił, że jest tiarą świata, Apostoł zginął śmiercią męczennika.

Piotr
To był rok 64 lub 67, w cyrku Nerona na zboczach Wzgórza Watykańskiego, rzymscy żołnierze ukrzyżowali Piotra głową w dół – nie chciał inaczej, nie chciał jak Chrystus. Miał powiedzieć: „jestem niegodny umrzeć tak, jak On – ukrzyżujcie mnie inaczej”. Szedł do Rzymu przez Via Appia. Bazaltowe kamienie, którymi jest wyłożona najstarsza droga świata mają 2300 lat. Chodzili nią z Neapolu do Rzymu pielgrzymi. Wokół drogi były grobowce i katakumby, i krzyże ze zbuntowanymi gladiatorami. W I w. n.e. były tu też żywe pochodnie Nerona, te które znamy z obrazów Henryka Siemiradzkiego.

Data przybycia Piotra do Imperium Rzymskiego jest nieznana. Być może był to rok 42. Rzym miał wtedy milion mieszkańców, niektórzy twierdzą, że nawet półtora miliona. Po tej Via Appia, regina viarum, królowej rzymskich dróg, 2000 lat temu idzie, a raczej ucieka z Rzymu, Szymon z Galilei, Piotr. Kilka godzin wcześniej anioł pomaga mu uciec z Więzienia Mamertyńskiego. Piotr jest tam więziony za to, że jest wyznawcą Chrystusa. Ma dosyć prześladowań, ma dosyć nawet tego, że jest chrześcijaninem, i tu, na tej drodze, spotyka Jezusa i zadaje najsłynniejsze dziś pytanie: „dokąd idziesz, Panie?”.

Sienkiewicz
18 lutego 1896 r. Henryk Sienkiewicz kończy powieść. Tego dnia, w liście do przyjaciela, Adama Krychowieckiego, pisze: „Wczoraj skończyłem «Quo Vadis». Ledwo tchnę. Gdybym pił, hulał, grał w karty, jeszcze bym nie był tak zmęczony. Miałem 3 lata ciężkiej pracy, a jak trudne było «Quo Vadis» bogowie jedni wiedzą”.

Sukces powieści jest ogromny. „Quo vadis” przetłumaczono na 30 języków. Milionowe nakłady w Anglii i Ameryce. We Francji żaden autor od 80 lat nie miał takiego sukcesu, ale krajem, który uznał „Quo vadis” za dzieło własne są Włochy. Tu w ciągu kilku lat powieść miała ponad 100 wydań, mówiło się o epidemii sienkiewiczowskiej: „to już nie odkrycie, ale zdobycie Włoch” – pisała włoska prasa. Książka była wszędzie: na stacjach kolejowych, w barach, w trattoriach, jeden egzemplarz przyjął sam papież.

Sienkiewicz pierwszy raz w Rzymie jest w roku 1879 i zakochuje się w tym mieście od pierwszego wejrzenia. Później będzie tu wracał jeszcze kilkakrotnie. Miasto pokazuje mu malarz, Henryk Siemiradzki, który jest tu już od 7 lat. Co wybiera na pierwszy ogień Siemiradzki, by pokazać Sienkiewiczowi w Rzymie? Forum Romanum i Via Appia!

Kilkanaście lat później pisarz wypowie słynne zdanie: „każdy z nas ma w swoim życiu dwie ojczyzny – pierwsza to ta naturalna, ta w której się urodził, druga to Włochy”.

Zachwyca się Kolumną Trajana – wysoka na 40 m, złożona z 25 marmurowych bloków, reliefy opowiadają dzieje wojny z Dacją z I w. po Chr., we wnętrzu kolumny pochowano Trajana, na szczycie był jego posąg, ale w XVI w. zastąpiono go figurą św. Piotra i odtąd tak w Rzymie będzie zawsze.

Tego pierwszego z apostołów Sienkiewicz spotka tu jeszcze nie raz. Siemiradzki na Via Appia pokazuje pisarzowi coś, co na pierwszy rzut oka nie przyciąga niczyjej uwagi, a już na pewno uwagi pisarza – mały kościółek na skrzyżowaniu starych dróg. Wtedy nie przychodził tu prawie nikt, dziś przychodzą tu wszyscy, którzy czytali „Quo Vadis”.

Sienkiewicz musiał widzieć tu stopy Chrystusa, według legendy odciśnięte w marmurze. Tu nikt nie pyta czy są prawdziwe, nikt nie pyta czy to w ogóle było możliwe. Są relikwią, a przecież tak naprawdę jedynym, który mógł widzieć odcisk stóp Chrystusa na piasku był Szymon Piotr z Galilei, kiedy spotkał Go na Via Appia.

Siemiradzki mógł pokazać Sienkiewiczowi w zasadzie wszystko. Mógł pokazać Bazylikę św. Piotra, mógł pokazać Kapitol, Zamek Anioła, ale przychodzi tu. Według historyka sztuki, prof. Jerzego Miziołka z Uniwersytetu Warszawskiego, tematem, który rzeczywiście fascynował Siemiradzkiego od wielu lat, i który fascynował również Henryka Sienkiewicza, była dobra znajomość czasów Cesarstwa Rzymskiego, dobra znajomość literatury antycznej, historii starożytnego Rzymu, a także dziejów wczesnego chrześcijaństwa. To właśnie one otworzyły przed nim perspektywę napisania książki, która stała się bestsellerem światowej klasy, przełożonym na wszystkie możliwe języki. „Tak, rzeczywiście przy Via Appia, przy tej królowej rzymskich dróg, tutaj pod koniec wieku XIX doszło do niezwykłego wydarzenia” – mówi prof. Miziołek. „Oto dwóch wielkich Polaków, wielki malarz, który już wtedy był światowej sławy artystą, opowiada swojemu przyjacielowi, wielkiemu pisarzowi, o czymś, co otworzy perspektywę, zapali iskierkę, z której powstanie płomień, któremu na imię «Quo vadis». I oto zaczyna się pisanie książki”.

Piotr – paś owce moje
W Muzeach Watykańskich wisi arras według projektu Rafaela. Przedstawia scenę znaną nam z Ewangelii: Jezioro Galilejskie, dwóch rybaków – Andrzej i Szymon Piotr – wracających z pustymi sieciami i nagle ktoś nieznajomy mówi im: zarzućcie sieci jeszcze raz. Robią to, sieci się rwą od ryb i wtedy rozpoznają Pana. Ta scena dzieje się już po zmartwychwstaniu. To trzeci raz, kiedy Chrystus ukazuje się apostołom. Jezus je z nimi wieczerzę i pyta Piotra trzykrotnie, tak jak wtedy w wieczerniku, ale pyta o coś innego: „czy miłujesz mnie bardziej niż ci inni?” – „Ty wiesz, że Cię miłuję, Ty wszystko wiesz” – „Paś owce moje!” – rozkazuje wtedy Chrystus i na oczach apostołów ustanawia Piotra reprezentantem Boga.

Sienkiewicz doskonale znał Ewangelię i Dzieje Apostolskie, przejęty losami Piotra, pisze jego historię dalej. Siemiradzki prowadzi go na Eskwilin, do kościoła pod wezwaniem św. Piotra w Okowach. Tu, we wnętrzu, kopia fresku Rafaela z Watykanu – św. Piotr w Więzieniu Mamertyńskim w Rzymie. Anioł zrywa z rąk Piotra kajdany. Kościół buduje papież Sykstus III w V w. Świątynia od początku przechowuje bezcenną relikwię – kajdany św. Piotra przywiezione z Jerozolimy, cesarzowa Eudoksja ofiarowała je papieżowi Leonowi Wielkiemu. Później do owej relikwii dołączono drugie kajdany, które zrzucił św. Piotr uciekając z więzienia w Rzymie i, jak głosi legenda, ogniwa obu kajdan złączyły się w cudowny sposób. Stąd to wzięło się powiedzenie, że żelazo cenniejsze jest niż złoto.

Nobel
George Bernard Shaw, Joseph Kipling i Lew Tołstoj byli w 1905 r. murowanymi kandydatami do Literackiej Nagrody Nobla. Zwyciężył jednak Polak – wtedy obywatel carskiej Rosji, bo przecież Polski nie było na mapie – Henryk Sienkiewicz. Dostał Nobla, jak napisano, „za wybitne zasługi jako pisarz epicki”. Ale wtedy i tak cały świat wiedział, że Nobel był za „Quo vadis”.

Muzea Watykańskie
Na rozmowę o Sienkiewiczu, o Rzymie czasów Nerona, umawia się ze mną prof. Antonio Paolucci, guru światowych muzealników. Nie Luwr, nie Prado, nie National Gallery, ale właśnie Watykan jest sercem najważniejszych arcydzieł na świecie. Paolucci mówi mi tak: „zawsze mnie to uderza, jak to się mogło wydarzyć, że taka historyczna książka, nagrodzona Noblem w 1905 r., osiągnęła tak wielki sukces. Sienkiewicz porwał cały świat, bo jego książka została przetłumaczona na wszystkie najważniejsze języki planety i tym samym cały świat poznał Rzym pierwszego stulecia: Petroniusza, Senekę, Pawła z Tarsu i pierwszych chrześcijan. To jest książka, którą ja czytałem jak miałem 16-18 lat. Sądzę, że wszyscy Włosi z mojego pokolenia ją czytali. Nie wiem, czy młodzi ludzie teraz ją znają, ale to jest książka, która ma wielkie znaczenie dla formacji kulturowej mojego pokolenia. Oczywiście czytałem ją w tłumaczeniu włoskim i zawsze podziwiałem umiejętność Sienkiewicza, który, niczym reżyser, potrafił stworzyć i pokazać złożoność rzymskiego świata tamtej epoki. Trzeba było wielkiej kultury ze strony Sienkiewicza, wielkiej znajomości tekstów historycznych, by móc pokazać ten fascynujący świat tamtych czasów”.
Prof. Paolucci ma marzenie, by w Watykanie właśnie teraz, 120 lat od napisania „Quo vadis”, zrobić Sienkiewiczowi wystawę z jego ukochanymi malarzami i przyjaciółmi: Henrykiem Siemiradzkim i Janem Styką. Siemiradzki to oczywiście pochodnie Nerona z Muzeum Narodowego w Krakowie, płonący na krzyżach chrześcijanie, tylko z tego powodu, że nie chcieli oddawać boskiej czci Neronowi, nie modlili się do niego, ani nie składali mu ofiar. To także Dirke z Muzeum Narodowego w Warszawie, zamordowana chrześcijanka na ciele byka na arenie amfiteatru Nerona. A Jan Styka? Nikt tak jak on nie pokazał tego na płótnie, o czym pisał w „Quo vadis” Sienkiewicz – scena spotkania Piotra z Chrystusem na Via Appia.

Rafael – „Przemienienie”
„Przemienienie Pańskie”, rok 1920, wielki ołtarzowy obraz z Muzeów Watykańskich, Chrystus na Górze Tabor, unoszący się do nieba, z nim prorocy: Mojżesz i Eliasz, niżej apostołowie: Jakub, Jan i Piotr. Prof. Paolucci prosi, bym zwróciła uwagę na ten obraz. Giorgio Vasari, malarz i biograf m.in. Rafaela, pisze w „Żywotach malarzy”, że Rafael w ostatnich chwilach życia patrzył na twarz Chrystusa z „Przemienienia” i ten obraz, który teraz znajduje się w Watykanie, był umieszczony przy trumnie 37-letniego malarza w Panteonie.

Sienkiewicz był w Pinakotece w Watykanie, przyszedł by na obrazie Rafaela zobaczyć Piotra. Jak go maluje Rafael? Ten pierwszy z apostołów ma niebieską tunikę, jako znak wiary, ale to żółty płaszcz, przykrywający mu nogi, przyciąga naszą uwagę. Co miał oznaczać ten kolor? I Rafael i Sienkiewicz wiedzieli, że jest to kolor zdrady, żółty płaszcz zawsze miał na sobie Judasz. Być może Rafael mówi: „Piotr zdradził. Nie był wierny Chrystusowi do końca” – ale czy malarz się nie pomylił? Piotr przecież będzie szedł tą drogą, którą dobrze znamy – na wprost bazyliki, dziś to Via della Conciliazione. Apostoł idzie nią dać się ukrzyżować. To po tej drodze żołnierze prowadzą go na śmierć. Apostoł staje się Piotrem, który już nie zapiera się Jezusa, staje się Piotrem, który daje się ukrzyżować w Jego imię, staje się skałą, opoką, na której został zbudowany kościół. 300 lat później, w tym miejscu, papież Sylwester III poświęci kamień pod budowę Bazyliki św. Piotra i odtąd będą przybywali tu pielgrzymi tylko po to, by powiedzieć „videre Petrum – widziałem Piotra”. Sienkiewicz mógł powiedzieć to samo.

.