Od nauki łaciny po misje

Nie od razu doszedłem do tak ważnego zagadnienia, jakim są języki obce w dzisiejszym świecie. Dopiero w gimnazjum w Sanoku i w czasie pobytu w Niższym Seminarium powoli pojawiło się to zagadnienie.

W klasie VIII mieliśmy łacinę w szkole, a także dodatkowo w klasztorze, gdzie raz w tygodniu powadził lekcje tego języka franciszkanin, o. Kazimierz Bar. Otwierała się przed nami nowa rzeczywistość językowa. Mieliśmy także w tej klasie język rosyjski, który także stanowił ciekawe otwarcie poprzez pewne podobieństwo z językiem polskim. Po klasie VIII, która należała w połowie XX w. do szkoły średniej, ze względu na realia komunistyczne w Polsce i naszą przynależność do Niższego Seminarium, zostaliśmy usunięci z tejże państwowej szkoły, a naukę mieliśmy w klasie IX w Klasztorze Franciszkanów w Sanoku, do którego przychodzili nauczyciele, by prowadzić z nami lekcje. W dalszym ciągu mieliśmy dwa języki: łacinę i rosyjski.

Następnym etapem naszego życiowego wzrastania był rok nowicjatu w Klasztorze Franciszkanów w Krakowie. Tam przygotowywano nas do życia zakonnego. Mieliśmy również łacinę, której nas nauczał profesor Cukrzyński. On to prowadził zajęcia w Niższym Seminarium w Niepokalanowie za czasów o. Maksymiliana Kolbego. Tenże profesor dużo nam przekazał danych, jeśli chodzi o znaczenie języka łacińskiego dla kultury. Czymś szczególnym przy tym było, że powinniśmy uczyć się Reguły zakonu św. Franciszka z Asyżu na pamięć po łacinie, a także ten materiał zdawać przed wychowawcą nowicjatu.

Etapem następnym po nowicjacie była kontynuacja szkoły średniej w Niepokalanowie. A była to klasa X i XI, gdzie oprócz łaciny i rosyjskiego mieliśmy jeszcze język niemiecki i francuski (nasza klasa X została podzielona na dwie grupy językowe). W ten sposób w Niepokalanowie poprzez języki obce zostało dokonane dalsze nasze otwarcie na świat.

Studium filozofii mieliśmy w Łodzi-Łagiewnikach. Tam były nawet wykłady z niektórych przedmiotów w języku łacińskim, w tym „Psychologia racjonalna” i niektóre zajęcia z „Teodycei” (rozumowe podejście do tajemnicy Boga). Również egzamin pisemny i ustny ze wspomnianej „Psychologii” był po łacinie. Osobiście czułem swoje zaangażowanie w ten szczególny język. W Krakowie podczas teologii mieliśmy jeszcze możliwość zapoznania się nieco z językiem angielskim, dla którego, jak stwierdzaliśmy, przygotowanie łacińskie było również ważne.


Więcej w papierowym wydaniu Posłańca 5/2018

foto: pixabay.com

.