Kilka myśli o kobiecej przyjaźni

Zapytałam kilka moich znajomych, co uznają za ważne w przyjaźniach. Pierwsza odpowiedziała, że najważniejsza jest miłość rozumiana jako pragnienie dobra dla drugiej osoby i jej rozwoju. Druga, że wartość ma choćby to, że przyjaźń jest i daje poczucie bezpieczeństwa. Trzecia, że można się poczuć zrozumianą, jakby się nadawało na tej samej fali. Czwarta, że ofiarowany czas jest bezcenny. Panie wspomniały też o tym, że istotne znaczenie ma cierpliwe słuchanie tego, co mówią, bez oceniania, krytykowania czy porównywania. Nie mniej ważne jest stanowcze reagowanie, kiedy popełniają głupstwo. I oczywiście dyskrecja, bez której nie ma prawdziwej przyjaźni. Bliskie kobiety potrafią też ze sobą milczeć.

To, co utrudnia i może zniszczyć przyjaźń, to egoizm w różnej postaci, np. nierównowaga w zaangażowaniu (pragnienie tylko dawania albo tylko brania), uzależnianie się od przyjaciółki, pragnienie wyłączności, zazdrość o inne relacje. Taki egoizm może pozbawić osoby swobody, wolności, oddechu. Obie wtedy ujawniają tylko część siebie, przestają być sobą z lęku, że nie zostaną zaakceptowane takie, jakie są naprawdę. Również brak czasu na spokojne bycie razem, wysłuchanie i ucieszenie się sobą, może spowodować, że oddalimy się od siebie i w którymś momencie trudniej będzie wrócić do wcześniejszej zażyłości. W przyjaźni wskazana jest równowaga między bliskością a oddaleniem.

Przyjaźń oznacza też gotowość do wzajemnego wspierania się. Miriam z Nazaretu, po tym, jak anioł zwiastował jej, że będzie matką Zbawiciela, nie wahała się z pośpiechem pójść do krewnej, żeby z nią być w doświadczaniu macierzyństwa. Była dla Elżbiety pomocą, a jednocześnie odkrywała przy niej tajniki bycia żoną i matką. Pewnie sporo ze sobą rozmawiały w tym czasie. Może Maryja była świadkiem narodzin św. Jana i dzięki tej wiedzy łatwiej zniosła trud rodzenia własnego dziecka w betlejemskiej szopie? Przypuszczam, że była wdzięczna Bogu za to, że pozwolił jej przeżywać początek swojego niezwykłego macierzyństwa wspólnie z Elżbietą.


Więcej w papierowym wydaniu Posłańca 4/2018.

.