Głodny mózg, głodne serce

Głodny mózg, głodne serce

Umiar, rezygnacja, wyrzeczenie, asceza... W Wielkim Poście te słowa pojawiają się w naszej świadomości częściej niż zwykle. Poruszeni wezwaniem do nawrócenia odczuwamy ukłucie sumienia, które kieruje nasz wzrok na te sprawy w naszym życiu, które wymagają zmiany.

Świadomi tego, że w codzienności jest za dużo bodźców, grzesznych nawyków czy przyjemności, możemy chcieć podjąć decyzję o rezygnacji z czegoś, co nam nie służy. Możliwe, że nasze postanowienia będą dotyczyć jedzenia – bo kto z nas nie ma czasem problemu właśnie w tej sferze?

Oczywistym jest, że aby ludzie mogli żyć, muszą jeść. Dlaczego jednak większości z nas jedzenie kojarzy się bardziej z przyjemnością niż z koniecznością? Wszystko to za sprawą układu nagrody w naszym mózgu. Kiedy jemy ma w nim miejsce wyrzut dopaminy, czyli tzw. hormonu szczęścia. Sprawia on, że po jedzeniu poprawia nam się humor. Dzięki takiemu mechanizmowi tworzy się trwały nawyk jedzenia, który, mówiąc dosłownie, pomaga nam nie umrzeć z głodu...


Całość artykułu w papierowym wydaniu Posłańca 2/2017

.