Czym żywić nadzieję?

Zdarzają się momenty w naszym życiu, kiedy coś dobiega końca: tracimy dobrą pracę, żegnamy przyjaciela, rozpada się bliski związek. Pojawiają się czarne myśli, że nic dobrego już nas nie spotka, że przed nami pustka. Możemy odnieść wrażenie, że brakuje nam punktu oparcia.

Tak mogą wyglądać przełomowe okresy w naszym życiu, kiedy przychodzi zawalczyć o nadzieję, kiedy trzeba ją jakimś sposobem w sobie odnaleźć na nowo, ożywić albo „odżywić” – przecież mawiamy: „żywić nadzieję”. Może rzeczywiście nadzieja potrzebuje być czymś karmiona, wzmacniana, żeby mogła stać się motorem twórczego życia w nas i poprowadzić dalej? Jak i czym zatem moglibyśmy nakarmić nadzieję w nas? Co może stać się lekarstwem na zwątpienie?

Oto kilka spośród wielu kroków w stronę nadziei:

- Duże zmiany w naszym życiu są częścią naturalnego procesu rozwoju, który popycha nas do „wypłynięcia na głębię”, opuszczenia bezpiecznego portu. Mogę mieć pewność, że ta zmiana nauczy mnie czegoś o sobie – poznam własne nowe możliwości, ale i ograniczenia, odkryję talenty i pasje, zajrzę w głąb siebie, rozwinę się.

- To naturalne, że trochę boję się nowego – czuję, że przede mną nieznane, a to może budzić niepokój. Tymczasem odkrywam, że ludzie, których spotykam w nowych sytuacjach, mają podobne potrzeby, marzenia, tęsknoty, w zasadzie podobnie myślą i czują. Świadomość, że w nowym miejscu mogę spotkać życzliwe osoby, a z czasem – stworzyć nowe więzi, pomoże mi oswoić mój lęk.

- Żyć nadzieją to znać cel swojego istnienia, czuć, że ono ma głęboki sens. Trudne momenty w życiu mogą wyzwalać w głowie myśli o bezsensie i beznadziei życia. Warto wtedy je zatrzymać. Znaleźć dla siebie nowy cel to odzyskać nadzieję.

- Kiedy czarne myśli „opadają zewsząd jak pszczoły”, mogę się przed nimi bronić. Pozwalam im zaistnieć i mam je na oku – obserwuję je z dystansem i nie traktuję ich do końca poważnie; to tylko moje myśli. Każdy argument „na minus” mogę równoważyć argumentem „na plus”, świadomie pozwolić dochodzić do głosu jasnym myślom i tym robić miejsce.

- Zawsze jestem po swojej stronie, myślę o sobie dobrze, jestem dla siebie przyjacielem, wierzę, że dam radę – nawet jeśli nie tym razem, to następnym. Wkrótce pojawi się następna szansa.


WIęcej w papierowym wydaniu Posłańca 5/2018

.