Zbawczy dar pokoju

Zbawczy dar pokoju


Dlatego pamiętajcie, że niegdyś wy – poganie co do ciała, zwani „nieobrzezanymi” przez tych, którzy zowią się „obrzezanymi” od znaku dokonanego ręką na ciele – w owym czasie byliście poza Chrystusem, obcy względem społeczności Izraela i bez udziału w przymierzach obietnicy, nie mający nadziei ani Boga na tym świecie. Ale teraz w Chrystusie Jezusie wy, którzy niegdyś byliście daleko, staliście się bliscy przez krew Chrystusa. On bowiem jest naszym pokojem. On, który obie części [ludzkości] uczynił jednością, bo zburzył rozdzielający je mur – wrogość (Ef 2,11-14).

Dar
Ostatnie dwie katechezy poświęcone były tajemnicy zbawienia. Niniejsze rozważanie kontynuuje to zagadnienie poprzez odniesienie do tego, co tradycja mówi o pokoju. Pokój jest darem zbawczym. Już w Pierwszym Przymierzu był on rozumiany jako mesjański podarunek dla świata, oznaczający, że Bóg jest między ludźmi. W rzeczywistości zbawienie, które nie przynosiłoby ze sobą trwałego doświadczenia pokoju, nie mogłoby stanowić tego, na które oczekuje każdy z nas. Dlatego zanim zapytamy o dar pokoju trzeba przyglądnąć się jego brakowi.

Kilka skutków grzechu
Biblia przedstawia rzeczywistość grzechu i zła poprzez skomplikowaną narrację wydarzeń historycznych opatrzonych komentarzem. W jej opowiadaniu grzech i zło można zrozumieć najlepiej przez ich skutki. W Księdze Rodzaju dowiadujemy się, że w świecie naznaczonym grzechem dokonuje się jakaś istotna zmiana. Człowiek poznaje swoją nagość (skończoność, śmiertelność, słabość), zwraca się przeciw sobie i przeciw drugiemu (historia Kaina i Abla). Skutki grzechu nie ograniczają się jedynie do świata ludzkich relacji, ale dotykają całe dzieło stworzenia: uprawianie ziemi zaczyna sprawiać człowiekowi wysiłek, ból i cierpienie, między nim i resztą świata dochodzi do złamania harmonijnej symbiozy, która była ustanowiona w samym dziele stworzenia.
Jak widać, problem pokoju i jego braku nie dotyczy tylko wojny. Biblia przypomina, że grzech niszczy pokój i to na kilku poziomach: kosmicznej harmonii stworzeń, wewnętrznej jedności człowieka i spójności budowanego przezeń społeczeństwa. Rzeczywistość, tak jak ją znamy dzisiaj z osobistego doświadczenia, naznaczona jest brakiem pokoju na wszystkich wspomnianych poziomach. Przeraża nas ogrom zimnego kosmosu, który nas otacza, dziki świat przyrody, który w jakiś zasadniczy sposób stał się człowiekowi zupełnie obcy. Coraz rzadziej doświadczamy również pokoju w nas samych: ludzkie wnętrze staje się terytorium zaciekłej walki, sporu różnych niepojednanych dążeń, popędów. Bywa, że ludzie nie zgadzają się na siebie, na własną cielesność, płciowość, etniczność czy narodowość. Melancholiczne stany depresyjne wskazują, że człowiek nosi w sobie jakąś niepojednaną sferę, ukrytego nieprzyjaciela we własnym wnętrzu, który nie pozwala mu zamieszkać u siebie w pełnym pokoju. Wreszcie, relacje społeczne budowane przez wewnętrznie rozdartego człowieka, nie mogą inaczej jak tylko przypominać jego wewnętrznej sytuacji. To wyjaśnia współczesną eskalację konfliktów społecznych, nie tylko wojen, ale potężnych sporów, w których ludzie tracą dla siebie nawzajem szacunek, odsądzają się od czci i wiary, paląc tym samym między sobą mosty nieraz na całe pokolenia.
Myślę, że to pobieżne wyliczenie skutków grzechu pozwala zrozumieć, dlaczego nie da się pomyśleć zbawienia bez uwzględnienia pokoju. Zbawienie, którego człowiek, świadomie lub nie, tak głęboko pragnie, jest w rzeczy samej boskim pokojem, który Stwórca chciał dla swojego stworzenia, kiedy dawał mu początek.


Całość artykułu w papierowym wydaniu Posłańca

.