Tip-topem po równiku

Wracam pamięcią do tegorocznej zimy, kiedy to w lutym dane mi było przeżyć piękny czas pielgrzymki po sanktuariach maryjnych Ekwadoru, Kolumbii i Peru…

Pielgrzymka organizowana przez Fundację Złota Róża prowadziła szlakiem południowoamerykańskich sanktuariów wraz z nawiedzeniem miejsca męczeństwa polskich błogosławionych franciszkanów o. Michała Tomaszka i o. Zbigniewa Strzałkowskiego w peruwiańskim Pariacoto.

Na linii równika

W czwartym dniu pielgrzymowania dane nam było stanąć na linii równika. Piętnaście kilometrów od stolicy Ekwadoru Quito, w półpustynnej dolinie San Antonio de Pichiancha, znajduje się wymalowana linia równika, a właściwie dwie linie: pierwsza wytyczona przez francuskich naukowców i druga naznaczona przez Indian. Miejscowi przewodnicy, zwiedzając indiańską linię równikową w Muzeum Inti-Ñan (Drogi Słońca), podkreślają błąd w obliczeniach francuskich uczonych i chętnie demonstrują różne zjawiska występujące tylko na równiku. Większość grupy zmagała się zatem z ustawieniem jajka na główce gwoździa czy też z zamkniętymi oczyma starała się kroczyć po linii równikowej. Jak w pierwszym, tak i w drugim przypadku, nikomu nie udało się wypełnić poprawnie zadania i osiągnąć sukcesu, a przecież na równiku najprościej.

Metafora aktu pokory

Te równikowe zabawy skłoniły mnie do głębszej refleksji. Otóż, poznanie prawdy nie jest zagadnieniem ściśle teoretycznym, nie jest kwestią dającą się zadekretować. Tak samo dostęp do Boga nie jest owocem jedynie ludzkiego wysiłku. Jak pisze znany w świecie mentor duchowości katolickiej, dyrektor Centrum Aletti w Rzymie, o. Marko Ivan Rupnik SJ: „Dotarcie do światła nie jest kwestią dzielności, inteligencji i woli człowieka, ani owocem ascetycznych ćwiczeń. Poznanie Boga uwarunkowane jest nabraniem przez człowieka świadomości prawdy tego, czym jest jego życie: czy żyję po to, aby pozostać, czy po to, by umrzeć. Kontekstem poznania Boga jest zatem  sam człowiek i prawda o nim jako o istocie, której źródło życia nie tkwi w niej samej i która, na dodatek, nadużywając grzechu została zraniona. Środowiskiem objawienia światła jest noc ludzkości”. Linia równikowa dzieląca kulę ziemską na półkulę północną i południową może stać się metaforą aktu pokory, który pozwala człowiekowi zejść do otchłani jego słabości i jego tymczasowości. Tam dopiero można posiąść pełną świadomość tego, co jest konsekwencją grzechu i tego, co jest darem łaski. Północ – południe, dobro – zło, poznanie – fałsz jednakowo przedziela równik pokory, którą się przyjmuje lub odrzuca.


Więcej w papierowym wydaniu Posłańca 3/2018

.