Tam, gdzie nie ma zbędnych słów, czyli w gościnie u kamedułek

Wiele z nas spędza urlop w zatłoczonych kurortach, walcząc o miejsce na plaży, czy denerwując się na mających inne upodobania uczestników wspólnej wycieczki. Postanowiłam zaprosić naszych Czytelników na wakacyjną wędrówkę do świata ciszy i milczenia. Można tam nie tylko odpocząć, ale zaprzyjaźnić się z Bogiem i samym sobą, wsłuchać w głos serca, dostrzec otaczające nas piękno.

Udajemy się do klasztoru Przemienienia Pańskiego w Tyszowcach. To niewielkie miasto w województwie lubelskim, niedaleko Zamościa. Pośród domów ukryty jest ośrodek życia monastycznego zamieszkiwany przez mniszki kamedułki. Odcięty od świata murem klauzury, cichutko promieniuje tajemnicą życia poświęconego Zbawicielowi. Powstał 14 września 1997 r. jako drugi w Polsce dom tego zgromadzenia. Pierwszy mieści się w Złoczewie. Kamedułki są w Polsce od 1948 r. Aktualnie jest ich dwadzieścia dwie.

Potrójne dobro

Eremy kamedulskie zakładane były zwykle daleko od miast. Cisza, spokój i otaczająca przyroda mają służyć skupieniu i pomagają skierować myśli do Boga. Są drogą, nie celem. Milczenie i samotność. Całkowite oderwanie od spraw doczesnych. Tylko ja i Bóg  – zjednoczeni poprzez nieustanną kontemplację. Bł. Paweł Giustaniani, założyciel Kongregacji Kamedułów Pustelników Góry Koronnej pisał, że „Pan chętniej i bardziej intymnie objawia się pustelnikowi, który myślą i sercem wychyla się poza ten świat”. Ale „tylko ten, kto przejdzie pustynię oczyszczenia, wejdzie do obiecanej ziemi kontemplacji”.

Co jest  zatem znakiem charakterystycznym kamedulskiej duchowości? Jaka jest jej reguła? Główne zręby kamedulskiej duchowości określa Reguła św. Benedykta, która jest fundamentem naszego życia – wyjaśnia s. Margherita z tyszowieckiej wspólnoty. – A zatem umiłowanie liturgii, lectio divina, łączenie modlitwy i pracy, szczególny nacisk na pokorę i posłuszeństwo, jako drogi szukania Boga. Duchowość kamedulska odwołuje się do novum, jakie wniósł przez osobiste doświadczenie św. Romuald. Już u początków tworzenia się naszego zakonu św. Bruno z Kwerfurtu nazwał ten nowy rys „triplex bonum”(potrójne dobro). Mnich w naszej tradycji może poszukiwać Boga na trzech drogach: w życiu wspólnym stanowiącym swoistą  szkołę miłości, w życiu pustelniczym, stwarzającym możliwość oddania się nieustannej modlitwie oraz poprzez głoszenie Ewangelii, które ma prowadzić do męczeństwa miłości, a jeśli trzeba – także do męczeństwa krwi. Warto dodać, że św. Romuald zakładał również wspólnoty żeńskie, choć nieco stereotypowo, jest kojarzony raczej ze wspólnotami męskimi – dodaje s. Margherita.

Sposób życia

Jestem ciekawa, czy żeńska wspólnota kamedułek funkcjonuje podobnie jak wspólnoty męskie. Mam na myśli sposób życia, modlitwy, zasady obowiązujące w klasztorze. Proszę s. Margheritę o wyjaśnienie. Aby odpowiedzieć na to pytanie, należy „dopowiedzieć”, że obecnie męskie wspólnoty kamedulskie tworzą dwie różne kongregacje – mówi siostra. – Pierwsza z nich: Kongregacja Camaldoli sięga korzeniami początków naszego zakonu i pierwszej kamedulskiej kongregacji, która powstała w 1074 r., zrzeszając pustelnie i klasztory, które nawiązywały do tradycji św. Romualda. Druga to kongregacja Monte Corona, powstała w XVI w., gdy bł. Paweł Giustaniani z towarzyszami podjęli próbę reformy zakonu, interpretując charyzmat Romualdowy wyłącznie jako życie pustelnicze. Efektem ich działalności było powstanie drugiej gałęzi kamedułów – eremitów. W Polsce życie i duchowość kamedulska są kojarzone właśnie z tą drugą kongregacją, prężnie rozwijającą się na naszych ziemiach. Natomiast mniszki kamedułki zawsze były związane z pierwotnym zamysłem św. Romualda. Podstawową formą funkcjonowania jest życie wspólne w klasztorze, z licznymi elementami życia pustelniczego (milczenie, samotność, asceza), co może różnie wyglądać u poszczególnych sióstr, jak i całych wspólnot, z których jedne kładą większy akcent na życie wspólne, posługę (gościnność), inne na życie pustelnicze.

Ora et labora

Jaki jest rytm dnia w klasztorze? Czym się siostry zajmują na co dzień? W krakowskim męskim klasztorze kamedułów na Bielanach dowiedziałam się, że mnisi wstają bardzo wcześnie i wiele czasu poświęcają na modlitwę, łącząc ją z pracą. Mieszkają w pojedynczych eremach i spotykają się tylko na nabożeństwach. A jak to jest u kamedułek?

Rytm naszego życia wyznacza modlitwa – opowiada s. Margherita. – Plan dnia jest dość elastyczny i dopasowujemy go do naszych bieżących potrzeb. Rozkład zajęć może być inny zimą, a inny latem. Dzień rozpoczynamy o 400. Najpierw gromadzimy się na wspólnych modlitwach: Godzinie czytań i Jutrzni, następnie jest ponad godzinna adoracja Najświętszego Sakramentu, po której o 700 rozpoczyna się Eucharystia. Po niej jemy śniadanie i rozchodzimy się do obowiązków: pracy w ogrodzie, prania, sprzątania, gotowania, palenia w kotłowni, odśnieżania… O 1100 kończymy pracę i zajmujemy się lekturą (studium, medytacja), w południe gromadzimy się w kaplicy na modlitwach. Następnie mamy czas na lectio divina, po którym zbieramy się w refektarzu na obiad. Znów wracamy do swoich obowiązków, kończymy je o 1630. Następuje czas na odpoczynek i do dyspozycji sióstr. O 1745odmawiamy Nieszpory, a po nich spożywamy kolację. Dzień kończymy Kompletą. Zasadniczo pracujemy w samotności, posiłki jemy w milczeniu, często w czasie obiadu i kolacji słuchamy różnych konferencji, kazań lub transmisji nabożeństw. Czas na rozmowy we wspólnocie nie jest ściśle wyznaczony. Rekreację mamy z reguły w niedzielę i święta przy obiedzie, ale w zależności od, na przykład, okresu liturgicznego odbywają się częściej lub rzadziej.

Mniszki kamedułki nie mieszkają więc, tak jak zakonnicy z klasztoru w Krakowie, w odosobnionych eremach. Każda siostra przebywa w osobnej celi i to ona staje się dla niej małą pustelnią. To trwanie w odosobnieniu pogłębia również wykonywana w ciszy i samotności praca. Wszystkie siostry mają też obowiązek troski o ciszę wewnętrzną i zewnętrzną. Nie rozmawiają bez konkretnej potrzeby, a jeśli muszą już zabrać głos, ograniczają słowa do niezbędnego minimum.


Więcej w papierowym wydaniu Posłańca 4/2018.

.