Start-up na Maxa. Święty Maksymilian Maria Kolbe – patron przedsiębiorców

Doskonale pamiętam, jak wiosną 1999 r., gdy wracałem ze szkoły, usiadłem na ławce przy klasztorze franciszkanów. Chwilę później przysiadł się do mnie starszy, nieznajomy mężczyzna, którego serdeczny uśmiech zachęcał do rozmowy. Jak się potem okazało, br. Czesław, bo tak miał na imię, był franciszkaninem. W 1936 r., jako 18-la- tek zwrócił się z prośbą o przyjęcie go do zakonu. Razem z przyszłym świętym, a wtedy gwardianem Niepokalanowa, żył w jednym klasztorze przez 4 lata. Jego opowieść rozbudziła we mnie zainteresowanie świętym ojcem Maksymilianem.

Tło: współczesność

W twojej głowie kryje się nie tylko marzenie o własnym biznesie, ale wręcz kształtuje się już wyraźny biznesplan. Wyobrażasz sobie logo swojej marki, siedzibę firmy i solidne szefowskie biurko. Jednak jest coś jeszcze. Coś, co blokuje cię przed podjęciem ryzyka, przed zainwestowaniem pieniędzy, czasu, a zwłaszcza – przed własnym zaangażowaniem. Paraliżujący strach przed porażką. I to nieustanne tłumaczenie własnej słabości: „Kiedyś były inne czasy”.

Tło: międzywojnie

Jeszcze całkiem nie opadły pyły I woj- ny światowej, która pochłonęła dziesiątki milionów o ar ginących od kul, chorób i głodu, jeszcze nie ugruntował się nowy ład polityczny i społeczny wyłaniający się z chaosu, a już ludzkość ruszyła ku następnemu zamętowi. Niestabilność gospodarcza i finansowa państw zniszczonych wojenną zawieruchą, ich gigantyczne zadłużenie wobec Stanów Zjednoczonych, galopująca inflacja, lekkomyślny dodruk pieniędzy przez kolejne rządy, zbliżający się wielki kryzys, nadający coraz większe tempo rodzącemu się faszyzmowi i nazizmowi w Europie. To czas, w którym cywilizacja stanęła ponownie na krawędzi. Gorzej chyba być nie mogło. W takich chwilach wszyscy wiedzieli, że „kiedyś ludziom będzie łatwiej”.

Zaangażowane życie

8 stycznia 1894 r. w Zduńskiej Woli na świat przyszedł Rajmund Kolbe, ale jego rodzice niedługo potem przenieśli się do Łodzi, a później do Pabianic. W wieku 12 lat w kościele w Pabianicach ukazała mu się Matka Boska trzymająca dwie korony – białą (oznaczającą czystość) i czerwoną (oznaczającą męczeństwo). Gdy spytała, którą koronę wybiera, po- wiedział:„Obie!”.

Rajmund w 1910 r. wstąpił do zakonu Braci Mniejszych Konwentualnych we Lwowie, przyjmując imię Maksymilian, pod którym współcześnie jest znany szerszemu gronu. Następnie studiował w Krakowie, a potem w Rzymie. W 1914 r. złożył śluby wieczyste, przyjmując dodatkowo imię Maria. Jego pasje były o tyle zaskakujące, że choć dotyczyły zdobywania nieba, to zdecydowanie wykraczały poza sferę religijną. Rozwijał w sobie także zamiłowania inżynieryjne, wystarczy wspomnieć szkic eteroplanu, czyli trójczłonowej rakiety nośnej, umożliwiającej podróż w kosmos.

W 1917 r. Maksymilian założył Rycerstwo Niepokalanej, którego isto- tą i podstawowym warunkiem jest osobiste oddanie się Maryi. W roku 1922 rozpoczął w Krakowie wydawanie „Rycerza Niepokalanej”. Później było Grodno. Ostatecznie w roku 1927 w podwarszawskim Teresinie założył Niepokalanów, który w ciągu najbliższych lat z kilkuosobowej załogi zmienił się w największy klasztor katolicki na świecie. W 1939 r. na paru hektarach stała już znaczna liczba budynków zamieszkiwanych przez 700 osób, zaangażowanych w prężnie funkcjonujące instytucje. Przypominać to może doskonale prosperujący współczesny start-up, czyli przedsiębiorstwo czy organizację, mające za cel poszukiwanie modelu biznesowego, gwarantującego rozwój. Tłem dla inicjatywy Maksymiliana była nie współczesność, lecz międzywojnie, ale wypracowany przez niego model również dziś jawi się jako wyzwanie.

Nieustanny rozwój

Maryjna idea o. Maksymiliana nie miałaby aż takiego znaczenia dla ludzkości, gdyby jej celem było skupienie się tylko i wyłącznie na skrytej w sercu Europy nowo odrodzonej Polsce. Dlatego wkrótce przedsiębiorczy zakonnik wyruszył w świat, a po długiej podróży, 24 kwietnia 1930 r., dotarł do odległej geograficznie i kulturowo Japonii. Bez znajomości języka i praktycznie bez nakładów finansowych założył w Nagasaki dalekowschodni oddział Niepokalanowa. W 1931 r. znajdował się tam nowicjat, a już w roku 1936 – małe seminarium. Jednak wrażenie robi przede wszystkim wielkość miejscowego nakładu „Rycerza Niepokalanej”, którego Maksymilian zaczął przecież wydawać po japońsku już po miesiącu pobytu w tym kraju. Od zera do 65 tysięcy w 5 lat, na zupełnie obcej ziemi! Mało kto ma tyle zaufania do Maryi Niepokalanej, na której nie zawiódł się nigdy, i tyle zręczności i profesjonalizmu w działaniu. Ale na tym nie koniec. Miał apetyt na więcej. Zamierzał otworzyć ośrodki podobne do polskiego i japońskiego Niepokalanowa w Chinach i Indiach.

W 1938 r. Kolbe powrócił do Polski, by tam rozwijać swoje dzieło. Nie bez przeszkód, ale 8 grudnia tegoż roku na- dał pierwszy program radiowy. Żywo interesował się przekazem obrazu za pomocą fal radiowych, czyli pierwocinami dzisiejszej telewizji. Nakład polskiego „Rycerza Niepokalanej” osiągnął blisko milion egzemplarzy. Maksymilian ma na koncie

także stworzenie własnego oddziału straży pożarnej, jednego z najnowocześniejszych w tamtym okresie. W planach miał otwarcie lotniska w celu utrzymywania kontaktu z zagranicznymi placówkami. Jak więc widać, myślał on perspektywicznie i przyszłościowo. Projekty finansował z darowizn. Wbrew wszelkim przeciwnościom losu, wbrew nieprzyjaznym nastrojom gospodarczym i społecznym. W dzisiejszych czasach, jeśli ma się interesujący, perspektywiczny pomysł na własny biznes, ale zarazem cierpi się na brak funduszy potrzebnych do jego rozwoju, i tak jest zdecydowanie łatwiej niż dawniej.

Jednak wkrótce przyszedł wrzesień 1939 r., zaczęła się wojna. Naziści zlikwidowali dzieło Maksymiliana, skonfiskowali nowoczesny park maszynowy, odebrali Kolbemu wolność, a wkrótce przekazali go KL Auschwitz, co było równoznaczne z pozbawieniem go życia. Jednak pozostał symbol. Wzór człowieka, który aż do samego końca udowadniał, że praktyczne podejście należy przeplatać bezgranicznym oddaniem Niepokalanej, a przy tym podejmować wielkie zadania. Wzór człowieka udowadniającego, że przeszkody to często jedynie nasze wymówki, tłumaczące brak działania, a nie rzeczywiste problemy, których nie można pokonać.

Start-upowy wzorzec

Maksymilian Maria Kolbe był bez wątpienia człowiekiem renesansu. Patrzył daleko w przyszłość i podążał ku niej, a jednocześnie realizował swoje marzenia „tu i teraz”. Skutecznie budował od zera sprawnie funkcjonujące instytucje. Rozwijał przedsięwzięcia w czasach, które nie należały do najłatwiejszych. Działał
wbrew przeciwnościom losu. Był człowiekiem kreatywnym i otwartym na nowinki. Udowadniał jednocześnie, że trzeba zachować dawne idee, a zarazem iść z duchem czasu, ciężko pracować i rozwijać się.

Trudno chyba o lepszego patrona współczesnych przedsiębiorców i start- upowców, którzy dla swoich inicjatyw mają znacznie łatwiejszy i przyjaźniejszy grunt niż założyciel Niepokalanowa. To właśnie dlatego Maciej Gnyszka, fundraiser i przedsiębiorca, zainicjował projekt StartupNaMaxa, czyli inicjatywę ustanowienia św. Maksymiliana Kolbego patronem przedsiębiorców i start-upowców. Po to, aby mieli oni na kim się wzorować – święty zakonnik był człowiekiem, który wykorzystał w swoim życiu wszystkie dostępne możliwości. W końcu przecież mamy współczesność, a nie międzywojnie. Należałoby więc porzucić wymówki i z siłą człowieka ufającego Bogu zacząć odważnie działać. I pamiętać, że biznes to również przestrzeń do rozwoju duchowego i budowania nie tylko konkurencji, ale wzajemnego zaufania.

Możesz pomóc ogłosić św. Maksymiliana patronem przedsiębiorców i start- upów. Poproś o to papieża Franciszka, podpisując petycję na stronie: www.star- tupwithmax.com. Została ona złożona na ręce Ojca Świętego w trakcie Światowych Dni Młodzieży w Krakowie pod koniec lipca 2016-tego roku.

.