Rzym św. Maksymiliana

Nie pamiętam tamtej rozmowy w szczegółach. Minęło już zbyt wiele lat. Wicerektor poinformował mnie, że jestem kandydatem na studia do Rzymu. Zdawałem sobie sprawę jakie perspektywy to przede mną otwiera, a równocześnie znałem i konsekwencje, m.in. te związane z pobytem poza Polską i ograniczonym kontaktem z najbliższymi. Poprosiłem o kilka dni do namysłu. 71 lat wcześniej bardzo podobną rozmowę odbył z magistrem kleryków świeżo przybyły do Krakowa br. Maksymilian Kolbe.

Początkowo przyjął decyzję w duchu posłuszeństwa, ale po krótkim czasie wrócił do magistra i poprosił żeby go do Rzymu nie wysyłać, motywując to m.in. swoim słabym zdrowiem. Magister przyjął te tłumaczenia i poinformował go, że zostaje w Krakowie. Po pewnym czasie br. Maksymilian ponownie zapukał do jego drzwi i przepraszając, że usiłował wpłynąć na jego decyzję, poprosił, by w ogóle nie brał pod uwagę jego słów, bo on chce doskonale wypełnić posłuszeństwo zakonne. „Pojedziesz do Rzymu” – usłyszał w odpowiedzi.

Tłumy na Placu św. Piotra

Wraz z kilkoma braćmi, którzy, tak jak ja, przyjechali na studia, jesteśmy w Bazylice św. Piotra. Przeżywam pobyt tutaj bardzo emocjonalnie, to przecież główna świątynia chrześcijaństwa. Nie mniejsze znaczenie ma modlitwa przy grobie mojego patrona. Czuję z nim wielką więź, jest mi bliski, także przez swój charakter. Kiedy wychodzimy na plac pełen pielgrzymów, widzimy uśmiechnięte i radosne twarze. Nad wieloma grupami powiewają flagi i wznoszą się transparenty. Wiele z nich pozdrawia papieża. Mam wtedy przed oczyma znany mi z opisów św. Maksymiliana bardzo podobny widok: tłumów, flag i transparentów. Podobny, ale nie taki sam, bo wymierzony przeciwko Kościołowi i papieżowi. Manifestacja masońska przy okazji rocznicy śmierci Giordana Bruno, która pobudziła o. Kolbe do działania w obronie papieża i Kościoła, co zaowocowało powstaniem Rycerstwa Niepokalanej w 1917 r.

Ruch jak w Rzymie

Pomimo ogromnego upału postanawiamy dotrzeć na piechotę do Koloseum i tam wsiąść do metra, aby wrócić do naszego kolegium Seraphicum, położonego w dzielnicy EUR. Wszystko wokół nas fascynuje. To, co znaliśmy z filmów i książek możemy podziwiać własnymi oczyma. Mijamy kolejne miejsca: Via della Conciliazione, Zamek Anioła, mosty na Tybrze, idziemy wzdłuż Corso Vittorio Emanuele aż do Piazza Venezia.  Po drodze odwiedzamy kościoły. Jeden z nich to bazylika Sant’Andrea della Valle, późnobarokowy kościół z drugą co do wielkości kopułą w Rzymie. Znacznie później dowiedziałem się, że właśnie w niej 28 października 1917 r. o. Maksymilian przyjął święcenia diakonatu, a 28 kwietnia 1918 r. w gronie ponad stu kleryków, z rąk kardynała wikariusza Rzymu, Bazylego Pompilj, święcenia prezbiteratu.


Całość w papierowym wydaniu Posłańca 5/2017

.