Ratuj, św. Antoni!

Co to jest ta ludzka niedola? Są to nasze codzienne kłopoty. Może to być ciężka choroba, śmierć najbliższej osoby, niepowodzenie w egzaminach, utrata pracy, ucieczka PKS-u sprzed nosa, a nawet zgubienie kluczy (tak często).

Ci, którzy kochają św. Antoniego, a gubią klucze, zwracają się wówczas do swojego Patrona i nie znając modlitwy „Si quaeris” błagają go: „Pomóż, pomóż św. Antoni!”. I co? Św. Antoni słyszy, wysłuchuje, zgubione klucze wracają do rąk zrozpaczonego.

Jak modliła się s. Blandyna Węgiel ze Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi do św. Antoniego, kiedy zgubiła bardzo ważne pieniądze, przeznaczone na utrzymanie domu opieki w Markach k. Warszawy? Niech nam opowie o całym zdarzeniu: Zostałam zawiadomiona, że nadeszły pieniądze na utrzymanie naszego domu opieki. Pieniądze musiałam odebrać w banku w Warszawie. Po ich otrzymaniu bardzo się śpieszyłam, aby jak najprędzej wrócić do domu. Przyjechałam autobusem miejskim na Rondo Wiatraczna. Ponieważ zależało mi, aby jak najszybciej przybyć do domu i do dzieci, postanowiłam złapać na Rondzie jakiś samochód zdążający do Marek. Udało się. Kierowca ciężarówki chętnie się zgodził. Usadowiłam się przy kierującym, bo było miejsce. Ruszyliśmy w drogę. W Markach podziękowałam kierowcy za dobry uczynek i ruszyłam pieszo do domu. Tuż przed wejściem spostrzegłam, że zostawiłam przy kierowcy paczkę, w której były otrzymane w banku pieniądze. Tak! Wszystko w pośpiechu, w zagalopowaniu, z braku czasu! Św. Antoni, ratuj! Z tą modlitwą w mig obróciłam się  popędziłam z powrotem do ciężarówki. Może stoi, może kierowca czeka na mnie. Ciągle powtarzałam: „Św. Antoni, ratuj!”. Z ulgą zauważyłam, że kierowca czeka i z daleka woła: „Czekam na siostrę, bo paczkę siostra zapomniała zabrać ze sobą. Nie odjechałem, bo jakiś pan podszedł do mnie i też chciał jechać na wschód. Zgodziłem się, ale poprosił, abym chwilę poczekał, bo chciał sobie coś jeszcze kupić, w tym o sklepie”. I wskazał, w którym. „Czekam na niego, ale on coś nie przychodzi. A siostra niech dziękuje Bogu, że nie odjechałem”. Ruszyło mnie sumienie, kto to był ten jakiś pan? Mówię do kierowcy: „Pójdę do sklepu i powiem temu panu, że kierowca już się denerwuje i czeka”. Jakie było moje zdziwienie, gdy sprzedawczyni powiedziała mi: „Tu żadnego pana nie było!”.

Czy to Ty, św. Antoni, byłeś owym panem? Przebrałeś się i udawałeś, że jedziesz na wschód i nic nie kupiłeś w sklepie. Kupiłeś jednak wdzięczność, sprawiłeś radość, dałeś pokój, pewność, że inni też będą Cię prosić i błagać: „Ratuj, św. Antoni!”.

Księga ubogich

X

Czuję, choć pęd swych zastrzeżeń

Trzymam usilnie na wodzy,

Że sercu mojemu najbliżsi

Maluczcy i przeubodzy

Że wszystko co tylko jest w duszy

Z najszlachetniejszej przędzy,

Ludzkiemu oddaję cierpieniu,

Ludzkiej poświęcam nędzy.

Przestałem się wadzić z Bogiem –

Serdeczne były to zwady;

Zrodziła je ludzka niedola,

Na którą nie ma już rady.

Jan Kasprowicz

.