Post i umiarkowanie

Post i umiarkowanie

Aśka nie jada mięsa. Jest wegetarianką. Aśka lubi oryginalność. Ubiera się tylko w odzież lnianą i bawełnianą (broń Boże wełnianą czy syntetyki), z domu na uczelnię jeździ rowerem. A jeśli chodzi o jedzenie, to – dodajmy – je tylko dwa posiłki dziennie. Ze swego menu wykluczyła też kawę i herbatę.

Jacek także nie jada mięsa. Rok temu skończył studia (technologię żywienia) i godzinami potrafi opowiadać jakie to składniki znajdują się w mięsie, jak źle oddziałują one na organizm człowieka, jakich chorób są przyczyną. Ten dwudziestosiedmiolatek o wyglądzie profesora (okulary, poważna mina) sprawia też wrażenie profesora podczas wykładu, jeśli znajdzie grono słuchaczy, którzy zechcą dowiedzieć się o szkodliwości mięsnej diety.

Nie jada mięsa również Marta. Marta nie może znieść świadomości, że zwierzęta, które żyły, czuły, chodziły po świecie, były ufnie nastawione do ludzi, przez tychże ludzi zostały pewnego dnia zabite i zjedzone. Kiedyś usłyszała, że aby pozyskać z owiec wełnę, obdziera się je żywcem ze skóry. Inni tłumaczyli jej, że to mit, że owce się strzyże, a wełna im odrasta podobnie jak człowiekowi włosy. Marta nie dała się przekonać. „To barbarzyństwo! Jak można tak postępować?” – powtarza.

Kinga z kolei przejęła się zasadami jakiegoś ruchu. Pytana o to sama nie potrafi go nazwać. W każdym razie z tego powodu mięsa nie jada...


Całość artykułu w papierowym wydaniu Posłańca 2/2017

.