Post Daniela, czyli 21 dni dla Boga

Post Daniela, czyli 21 dni dla Boga

Było ich czterech: młodzi, przystojni, ze znamienitych rodów. Czekał ich trzyletni okres intensywnej nauki, który mógł się zakończyć objęciem intratnych stanowisk. Zdecydowali się jednak zaryzykować utratę kariery, by być wiernymi rzeczom dla nich ważniejszym. Swoim postanowieniem mogli przekreślić nie tylko zdobycie świetnej pracy, ale też narazić się poważnie swojemu przełożonemu. Decyzja była niezmienna: pościmy jedząc tylko owoce i warzywa.

Mowa tu o historii opisanej w Księdze Daniela. Czterech młodych Judejczyków uprowadzonych do niewoli babilońskiej za czasów króla Nabuchodonozora miało pobierać nauki na dworze królewskim. Po trzech latach ich umiejętności miał sprawdzić sam król, by wybrać spośród młodzieńców najlepszych i powierzyć im najwyższe urzędy państwowe.

Komplikacje

Dla króla liczyła się nie tylko wiedza z zakresu ówczesnych nauk, dobre maniery czy doświadczenie polityczne, ale też piękny i zdrowy wygląd. To dlatego post podjęty przez Daniela i jego towarzyszy mógł pozbawić ich kariery. Osłabiony organizm mógłby mieć trudności z poradzeniem sobie z intensywną nauką, nie mówiąc o tym, że wychudzeni młodzieńcy mogli nie sprostać restrykcyjnym wymogom, co do prezencji. Daniel i jego towarzysze nie mogli jednak żywić się przydzielonymi im potrawami mięsnymi i nabiałem ze stołu królewskiego. Zgodnie z ich praktyką religijną, potrawy te były rytualnie nieczyste. By być wiernymi swemu Bogu, postanowili żywić się jarzynami i owocami. Hebrajskie słowo zeronim tłumaczy się jako wszystko, co wyrasta z nasion. Gdy nadzorujący ich urzędnik nie chciał zgodzić się na taką dietę, Daniel poprosił go, by przeprowadził dziesięciodniową próbę. Jeśli po tych dniach będą tak samo dobrze odżywieni i sprawni jak ich współtowarzysze żywiący się królewskimi potrawami, to uzyskają zgodę na kontynuację diety. Próba zakończyła się pomyślnie. Co więcej, po odbyciu trzyletnich nauk Daniel i jego towarzysze okazali się najlepsi spośród wszystkich młodzieńców, a Daniel został wysokim urzędnikiem na dworze Nabuchodonozora.

Biblia wspomina, że Daniel pościł w ten szczególny sposób jeszcze innym razem. Wiele lat później, jako liczący się państwowy urzędnik, przeżywał potężny kryzys. Dręczyła go przedłużająca się niewola jego ludu. Zdecydował się na trwający 21 dni post, by oczekiwać od Boga jakiegoś proroctwa dotyczącego zakończenia owej niewoli, ale też by przygotować swój umysł i ducha na przyjęcie owych słów. Daniel powstrzymał się od jedzenia mięsa, nie pił także wina i nie namaszczał swego ciała. Po odbyciu czasu postu Bóg dał mu poznać przyszłość...

21 dni

Dziś ów biblijny jarzynowy post stał się inspiracją dla charyzmatycznych wspólnot, które postanowiły pościć przez trzy tygodnie tak jak Daniel. Pomysł ten w Polsce zapoczątkowała trzy lata temu wspólnota „Metanoia” z Jaworzna. W tym roku dołączyło do nich kolejnych 9 wspólnot z całej Polski, między innymi krakowska wspólnota „Głos na pustyni”. Liderzy „Metanoi” zdecydowali się być wierni biblijnej tradycji i przez 21 dni jedli jedynie owoce i warzywa. Idą tu jednak przetartymi na polskim gruncie szlakami, korzystają bowiem z doświadczenia dr Ewy Dąbrowskiej, która już od 20 lat z powodzeniem leczy swoich pacjentów dietą owocowo-warzywną, zwaną właśnie „postem Daniela”.

Pani doktor zajęła się badaniem leczenia postem tzw. chorób cywilizacyjnych: cukrzycy typu II, choroby wieńcowej, nadciśnienia, porfirii skórnej, podwyższonego poziomu cholesterolu, otyłości, astmy, czy zmniejszonej odporności. Dieta ta pomaga też czasem osobom, które leczą się z powodu niepłodności.

Doktor Dąbrowska odkryła, że przeprowadzenie diety trwającej maksymalnie 40 dni, a opartej o same owoce i warzywa, daje niesamowite efekty. Okazuje się, że organizm, któremu dostarcza się zbyt małą, bo liczącą ok. 500 kalorii dzienną dawkę pożywienia, zaczyna wykorzystywać swoje „zakurzone magazyny”, czyli spala wszystkie zbędne tkanki: jako pierwsze złogi tłuszczu, zwyrodniałe komórki i ogniska zapalne. Sama dr Dąbrowska opiera się zarówno na prekursorskich badaniach dr Kingi Wiśniewskiej-Roszkowskiej, zajmującej się terapią postami, jak i na Biblii i chrześcijańskiej tradycji postu.

Zabroniona czekolada

Jak opowiada Maja Mroczkowska z „Głosu na pustyni”, choć wiele osób z ich wspólnoty na początku roku podejmuje 21 dniowy post, to jednak nie wszyscy mogą podjąć taki, oparty na samych warzywach i owocach. Diety tej nie poleca się dzieciom, kobietom w ciąży i karmiącym piersią, chorującym na depresję, czy też chorym na gruźlicę i choroby nowotworowe. Ci, którzy nie mogli wytrwać na samym „warzywie” podejmowali często inne formy postu. Chodziło o to by w styczniu, czyli właśnie w czasie karnawału, pościć oddając Bogu ten czas, jako „pierwociny całego roku”. „Głos na pustyni” na każdy spośród trzech tygodni postu miał swoją intencję.

Zgodnie ze wskazaniami dr Dąbrowskiej, pierwsze dni postu były przygotowaniem organizmu, czyli wyłączeniem z diety mięsa, cukru, słodyczy i białej mąki. Kolejne dwa tygodnie to post Daniela, czyli same owoce i warzywa, z wyłączeniem tych wysokokalorycznych takich jak ziemniaki, winogrona, banany itp.

Jak wspomina Maja jej samej najtrudniej było zrezygnować ze słodyczy, tym bardziej, że pierwszy raz post Daniela przechodziła w czasie sesji, gdy, jak wiadomo, czekolada staje się niezbędnym wręcz „dopalaczem”. Jednak samo przestawienie się na niskokaloryczną dietę nie było zbyt dużym szokiem. Poza pierwszymi dniami, zwanymi „kryzysem ozdrowieńczym”, kiedy czuła się słabiej, post nie przeszkadzał jej w codziennych obowiązkach. Była to też kwestia motywacji. Jak opisuje Maja: Podjęłam ten post, bo przeżywałam czas duchowego głodu i byłam naprawdę zdesperowana, by usłyszeć głos Boga, dlatego byłam gotowa na wszystko. Kiedy w czasie pierwszych dni postu miałam zawroty głowy i osłabienie, bo organizm przeżywał ów „kryzys ozdrowieńczy”, po prostu łączyłam to z modlitwą i łatwiej było te najtrudniejsze dni przejść. Poczułam też, że ta moja mała ofiara przyciąga uwagę Boga, że to bardzo chwyta Go za serce. A kiedy to poczułam, to i mnie samą to wzruszało i zwiększało determinację, aby kontynuować tę próbę.

Warzywne frykasy

Post oparty na samych owocach i warzywach mógł też grozić zbytnim skupieniem się na jedzeniu, niż na oderwaniu się od niego. Niektórzy ze wspólnoty opisywali, że rzeczywiście pierwszy raz poszcząc w ten sposób, zbyt dużo czasu spędzali na komponowaniu ciekawych surówek, warzyw „zapiekanych, duszonych i grillowanych”. Dopiero później zorientowali się, że nie o to chodzi. Jak mówi Maja, najważniejsze w tym poście jest bowiem oderwanie się od przyjemności jedzenia, a skoncentrowanie się na Bogu i modlitwie. Ona sama, w wirze codziennych obowiązków, nie miała po prostu czasu na zbyt czasochłonne komponowanie posiłków, z konieczności były one bardzo proste. Kiedy ktoś pytał, po co to robi, odpowiadała krótko: Z miłości. Dla niej samej post to przede wszystkim oderwanie się od tego, co nas tak bardzo zajmuje i wydaje się nam być niezbędne do życia – od jedzenia, by więcej czasu poświęcić Bogu. Owoce postu opisuje następująco: Post pozwolił mi doświadczyć głębokiej bliskości Boga. Jeszcze nigdy nie czułam się aż tak blisko Niego. Zauważyłam też, że rzeczywiście jestem jednością ciała i ducha. Kiedy moje ciało żyje w zgodzie z naturą, żywi się bardziej harmonijną dietą i staje się mniej ociężałe, to i mniej sprawia kłopotów duszy. Jest bardziej wyciszone i poddane duchowi. Gdy ciało jest wyciszone postem, to po prostu łatwiej też się modlić. Modlitwa pomagała mi przetrwać post, ale też post pomagał mi lepiej się modlić.

W każdym czasie możemy podjąć post. Jeśli nie ten pokarmowy, to duchowy. Ważne, by pamiętać o tym, co jest najważniejsze: post to droga prowadząca do oczyszczenia i do zacieśniania relacji z Bogiem.

0 Odpowiedzi

  1. […] Szczegółowe informacje o dostępności numerów z rocznika 2017 dostępne na stronie w Wydawnictwa Bratni Zew. […]