Posłańcy Pokoju… aż do męczeństwa

Posłańcy Pokoju... aż do męczeństwa

6 grudnia 2015 r. w Pariacoto, w kościele parafialnym, gdzie pracowali bł. Michał Tomaszek i bł. Zbigniew Strzałkowski, trwa dziękczynna Msza Święta za dar ich beatyfikacji. W darach ofiarnych, oprócz chleba i wina, miejscowi przynoszą m. in. żywego gołębia w małej klatce – symbol pokoju...

Mieszkańcy wioski podają małą klat- kę koncelebrującemu Mszę Świętą abp. Stanisławowi Gądeckiemu – przewodniczącemu Episkopatu Polski. Otwierają klatkę i po chwili biskup wypuszcza gołąbka z rąk. Ku zdziwieniu wszystkich zgromadzonych, gołąb nie wylatuje wysoko w górę, lecz zawraca do niewielkiego kościoła parafialnego w Pariacoto, przed którym na ołtarzu polowym odprawiana jest Eucharystia. Gołąb wlatuje nie tylko do kościoła, ale także do otwartego grobu bł. Michała Tomaszka, w którym do momentu ekshumacji, poprzedzającej beatyfikację, złożone było jego ciało. To małe, proste wydarzenie – które zdawałoby się zakłócać doniosłość chwili – przywołuje na myśl zdjęcie bł. Michała, wypuszczającego z rąk gołębie. Przypomina też o mężnej postawie misjonarzy, pracujących w warunkach wojny domowej, w czasach terroru Świetlistego Szlaku. O ich pragnieniu pokoju. Czy to znak, czy przypadek? Miejscowi para anie nie mają wątpliwości – dla nich błogosławieni Męczennicy byli i są Posłańcami Pokoju.

Na szczytach Andów
Historia misyjnej posługi o. Michała Tomaszka i o. Zbigniewa Strzałkowskiego zaczęła się pod koniec lat osiemdziesiątych. Właśnie wtedy franciszkanie z krakowskiej prowincji zdecydowali się podjąć pracę w peruwiańskiej diecezji Chimbote. O. Zbigniew Strzałkowski i o. Jarosław Wysoczański wyjechali do Peru w 1988 r. Rok później dołączył do nich o. Michał Tomaszek. Wspólnie zaczęli pracę tworzenia franciszkańskiej obecności w małej miejscowości, w peruwiańskich Andach, na wysokości 1200 m n.p.m. W Pariacoto potrzeby były drastyczne! W roku 1970 miało tam miejsce ogromne trzęsienie ziemi. Teren, który swoją pracą duszpasterską mieli objąć franciszkanie, liczył 72 punkty dojazdowe – wspomina o. Szymon Chapiński, który pod koniec lat osiemdziesiątych pracował w stolicy Peru, w Limie. Na tak olbrzymim obszarze nie było wówczas na stałe żadnego księdza. Ewangelizacją tamtejszych ludzi zajmowały się siostry zakonne ze zgromadzenia Służebnic Najświętszego Serca Jezusowego.


Całość artykułu w papierowym wydaniu Posłańca

.