Poczucie winy – zbędny balast?

Na jednym z portali internetowych natrafiłem niedawno na taki tekst: „Poczucie winy może wyrządzić wyłącznie zło. Jest bronią wymierzoną przeciw życiu. Nie powinniśmy doświadczać poczucia winy; jeśli ktoś sprawia, że tak się dzieje, powinien się w nas odezwać dzwonek alarmowy i natychmiast nas ostrzec: ten człowiek jest twoim wrogiem; obserwuj go uważnie i analizuj, a dowiesz się o nim wielu rzeczy”. Zrobiłem wielkie oczy. Czy poczucie winy to samo zło? Broń, którą inni się posługują, by nas zniszczyć? Bo jak dobrze pomyśleć, to pierwszymi osobami, które uczą nas odróżniać dobro i zło, a w związku z tym doświadczać poczucia winy, są nasi rodzice. Naprawdę są wrogami, którzy źle nam życzą?

Poczucie winy jest czymś powszechnym u ludzi, nie tylko wierzących w Boga i dostrzegających swój grzech. Można je opisać jako reakcję na popełnione przez człowieka zło: przekroczenie normy, skrzywdzenie kogoś, niedotrzymanie słowa czy zaniedbanie jakiejś sprawy. Liczy się właśnie ten subiektywny osąd: „postąpiłem źle”, któremu towarzyszą przykre uczucia: smutku, żalu, złości na siebie, wstydu i inne. Tak, poczucie winy wywołuje w nas jakiś dyskomfort, narusza spokój i dobre mniemanie o sobie. Może więc lepiej się go pozbyć? Może nam nie służy? Potrzebujemy tu rozróżnienia.


WIęcej w papierowym wydaniu Posłańca 2/2018

foto: pixabay.com

.