O tradycjach i Tradycji, faryzeuszach i dzbankach (Mk 7,1-13)

Trudno sobie wyobrazić Boże Narodzenie bez choinki, szopki, czy wieczerzy wigilijnej, a Wielkanoc bez święconki i procesji rezurekcyjnej. Bez przekazywania zwyczajów i rytuałów bylibyśmy wyalienowani z historii, odcięci od naszych korzeni, zawieszeni w próżni. Tradycje są stare jak świat. Faryzeusze też mieli swoje tradycje, które sobie przekazywali (Mk 7,13). Jednak te tradycje budziły zastrzeżenia u Jezusa, który ostro je krytykował. Dlaczego?

Przeczytajmy perykopę zapisaną na kartach Ewangelii św. Marka: 7,1-13, a zrozumiemy, że są tradycje i Tradycje.

Uczniowie Jezusa i nieczyste ręce

Komuś nieobeznanemu z religią żydowską i przepisami Tory mogłoby się wydawać, że krytyczne słowa faryzeuszy pod adresem uczniów Jezusa są jak najbardziej słuszne. Przecież uczono nas w domu, że trzeba myć ręce przed jedzeniem. Tego wymagają podstawowe zasady higieny. Ale w tym wypadku nie chodzi wcale o brudne ręce, tylko o ręce nieczyste. Różnica jest bardzo istotna: według wyjaśnień Tory, grzech czynił nieczystym nie tylko człowieka, ale i przedmioty, które dotknął człowiek grzeszny, nieczyste z samej definicji były niektóre zwierzęta, ciało zmarłego, kobieta miesiączkująca, etc. Człowiek, który się dotknął czegoś lub kogoś nieczystego, nie mógł wejść do świątyni, nie mógł uczestniczyć w kulcie, a przecież było obowiązkiem każdego Izraelity oddawanie czci Jedynemu Bogu. Posiłek także był czynnością sakralną, a zatem trzeba było sobie (na wszelki wypadek) obmyć ręce, aby usunąć rytualną przeszkodę do godziwego jego spożycia.

Dlaczego uczniowie Jezusa nie zachowują tradycji?

Skoro kodeks czystości rytualnej znajduje się w Torze, a zatem jest słowem Bożym, dlaczego uczniowie Jezusa go nie zachowują? Czyżby Jezus uznał, że te przykazania straciły swoją aktualność? Tradycje są dobre, jeśli wyrażają to, czym człowiek żyje, co ma w swoim sercu. Kiedy pozostaje tylko zewnętrzny rytuał, a serce jest daleko od tego, czemu dany zwyczaj ma służyć, to rodzi się pytanie, jaki jest sens jego praktykowania. Jezus nie odpowiada na pytanie faryzeuszy i uczonych w Piśmie, ponieważ ich intencje są przewrotne. Im nie chodzi wcale o to, dlaczego uczniowie nie zachowują Prawa, lecz dlaczego Nauczyciel na to pozwala. A pozwala dlatego, aby pokazać, co jest istotą prawdziwej nieczystości.

„Wy zwracacie uwagę na rzeczy drugorzędne – chce faryzeuszom powiedzieć Mistrz z Nazaretu – a zapominacie o tym, co istotne”. I aplikuje do ich postawy słowa Izajasza: „Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie” (Iz 19,23). Jezus zwraca uwagę na serce. Na to, co jest we wnętrzu człowieka. Dokonuje przedefiniowania pojęcia nieczystości.

Słowo Boże bez komentarza

Intencją Jezusa było oczyścić słowo Boże z tego wszystkiego, co było jedynie drobiazgową interpretacją poszczególnych przykazań. Żydzi lubili roztrząsać każde zdanie Pisma na wszelkie możliwe sposoby, stąd powstały obszerne komentarze do niego, zwane halachą, która potem stała się częścią Talmudu, a która w Ewangelii nosi miano tradycji starszych. W ten sposób dochodziło nieraz do tego, że interpretacje  zniekształcały sens Bożego słowa.

Ks. abp Grzegorz Ryś w swojej książce o św. Franciszku napisał: „Naszym problemem najczęściej jest to, że kiedy czytamy Ewangelię, to musimy do niej dopisać komentarz”. Ten sam problem mieli faryzeusze i uczeni w Piśmie. Chcieli do każdego przykazania Bożego dopisać komentarz. Wydawało im się, że oni lepiej wiedzą, co autor miał na myśli. Jak na zajęciach z polskiego: nauczyciel często stawiał pytanie: Co autor wiersza miał na myśli? Ale tutaj Autorem jest sam Bóg. Dlatego Syn Boży lepiej od faryzeuszy wiedział, co Ojciec miał na myśli. I  jedynie Jego komentarz jest w tym przypadku merytoryczny.


Więcej w papierowym wydaniu Posłańca 1/2018

Foto: Wikipedia, Giotto - Pocałunek Judasza

.