Muzungu w Kakooge

Muzungu w Kakooge

Misjonarz w Afryce jest zawsze obcym – muzungu, białym człowiekiem. Jest obcy a jednocześnie swój, bo dostaje (często) plemienne imię. I ma wielkie możliwości. On potrafi wybudować i prowadzić nie tylko kościół, ale też ośrodek zdrowia, szkołę czy gospodarstwo rolne. On zorganizuje budowę studni, stypendia dla uczniów, lekarzy do ośrodka i pomoc dla parafian. Jest obcy a jednocześnie wrośnięty w swój teren misyjny. Tu realizuje swoje powołanie, plany duszpasterskie i ludzkie, całe życie. Tu czuje się potrzebny, tu zainwestował swoje siły, emocje, uczucia. Tu jest, bo kocha takie życie i kocha ludzi, którym służy...

Mało wiemy o życiu misjonarzy. Pamiętamy o nich, gdy są zagrożeni albo opisują nadzwyczajne wydarzenia misyjne czy zachwyt nad piękną przyrodą afrykańską, pełną (jeszcze) dzikich zwierząt. Ale jak opowiedzieć o codzienności, o zmaganiu się trudnościami i chorobami, o porażkach ewangelizacyjnych i kłopotach z samochodem, z elektrycznością, z odmiennością nowego świata.


Całość artykułu w papierowym wydaniu Posłańca 3/2017

foto: pixabay.com

.