Moje doświadczenia z Padwy i z Rzymu

Moje doświadczenia z Padwy i z Rzymu

W czasie studium germanistyki odbywałem praktykę z języka niemieckiego w Austrii w latach 1967-1968. Wtedy też miałem możliwość wyjechania do Włoch, by odwiedzić po raz pierwszy ojczyznę św. Franciszka z Asyżu, a także drugą ojczyznę św. Antoniego i najważniejsze miejsca, w których żyli i głosili Królestwo Boże. Chciałem przez to zrealizować pragnienie mego serca, niejako dotknąć rzeczywistości i początków mojego Zakonu.

Wybrałem się z Wiednia nocą pociągiem przez Alpy i następnego dnia około południa osiągnąłem Padwę, w której zamierzałem pozostać 3 dni. Pozostały czas tj. 3 tygodnie przeznaczyłem na Rzym i Asyż. I tak się stało.

Padwa

Dotarłem więc do Padwy, do klasztoru franciszkanów, w którym część swojego życia spędził św. Antoni. Spotkałem tam współbraci, z którymi mogłem się porozumieć po włosku. Niespodzianką było zwłaszcza to, że jeden z franciszkanów włoskich – o. Filippo, dość możliwie mówił po polsku, ponieważ w latach międzywojennych studiował teologię w Polsce. On to oprowadzał mnie po całym klasztorze i kościele, gdzie mogłem oglądać wspaniałe kaplice z pięknymi scenami z życia świętych, a w tym relikwie zachowanego języka św. Antoniego. W następnym dniu pojechaliśmy nawet do Wenecji, która jako miasto wśród fal morza zrobiła na mnie wielkie wrażenie. W Padwie odwiedziłem uniwersytet, gdzie studiował nasz astronom Mikołaj Kopernik. W ciszy bazyliki, oprócz jej zwiedzania, spędziłem dłuższy czas na modlitwie przed ołtarzem św. Antoniego z jego relikwiami. Zastanawiałem się bardzo długo nad tym, jak to było możliwe znaleźć się w Padwie, tak blisko mojego patrona, którego imię wybrałem przed przyjęciem sakramentu bierzmowania. Tak więc stanąłem w miejscu, gdzie Antoni głosił Królestwo Boże, czynił cuda i wielu ludzi doprowadził do Kościoła.


Całość artykułu w papierowym wydaniu Posłańca 3/2017

.