Kuchnia Charytatywna św. Antoniego

Zaczęło się od Kuchni Charytatywnej. Potem zawiązała się Fundacja Antoni. Dziś Kuchnia czynna jest od poniedziałku do soboty od godziny 12.00 do wydania ostatniego posiłku. Przez przysłowiowy żołądek franciszkanie chcą trafić do serca, bo jak twierdzą, Jezus także karmił tych, którzy za Nim szli…

Zdjęcia: br. Rafał Gorzołka OFM

Miałem nadzieję, że nadejdzie moment, kiedy nie będzie już takiej potrzeby, aby na taką skalę prowadzić nasze działania – mówi br. Rafał Gorzołka, franciszkanin, prezes Fundacji Antoni z Wrocławia. – Ale nasza służba na rzecz osób bezdomnych, ubogich, starszych, potrzebujących wsparcia pozostaje na takim samym poziomie aktywności, jak było u zarania Kuchni Charytatywnej. Jako Fundacja możemy mówić o pewnej ewaluacji, staramy się wyjść naprzeciw potrzebującym w zmieniającej się rzeczywistości, zarówno podając posiłek, jak i karmiąc słowem Bożym.

Głodnych nakarmić

Kuchnia Charytatywna przy Klasztorze Franciszkanów prowincji św. Jadwigi we Wrocławiu-Karłowicach powstała w 1992 r. z inicjatywy br. Marcina Kaminiorza. To on zarządzał kuchnią, która wówczas wydawała kilkanaście porcji posiłków dziennie. Brat Marcin wychodził na wały nad Odrę i zapraszał tych, którzy tam krążyli – opowiada br. Rafał. – Były to lata zmian ustrojowych w państwie, pojawiło się zjawisko bezrobocia. Wiele osób, które nie miały pomysłu na swoje życie, pozostawało bez pracy. Ta bezradność ludzka powodowała wykluczenie społeczne, u niektórych osób bardzo trwałe. Te osoby nie poszukiwały już pracy, korzystały z zasiłku dla bezrobotnych. Spotykaliśmy ich w Kuchni. Z czasem, po kilku miesiącach funkcjonowania Kuchni Charytatywnej, liczba korzystających z bezpłatnych posiłków, oferowanych przez franciszkanów, wzrosła do 200 osób i taki stan utrzymywał się przez pierwsze lata.

Prowadzenie kuchni przejął następnie o. Antoni Dudek, od 2004 r. kuchnią zarządza br. Rafał Gorzołka. Dzisiaj przygotowujemy 500 porcji gorącej zupy lub „dania jednego garnka”. Ze stołówki korzystają nie tylko wierni z parafii pw. św. Antoniego, ale także mieszkańcy z całego miasta, a nawet osoby spoza Wrocławia. Nasi podopieczni to bracia w duchu św. Franciszka, którzy uczą nas życia w ubóstwie. Przychodzą osoby, które nie wróciły na rynek pracy, często ze względów zdrowotnych, niezdiagnozowanej niepełnosprawności intelektualnej czy z racji wieku, a także z powodu bezradności. Takie osoby stanowią znaczną część tych, którzy korzystają z posiłków. Można powiedzieć, że są zbyt słabi, aby pracować, ale zbyt zdrowi, aby otrzymać rentę, chociaż na pierwszym spotkaniu można odnieść zupełnie inne wrażenie. Kiedy dłużej rozmawiam z taką osobą, wiem, że mówi prawdę i że istotnie potrzebuje pomocy. Osoby tu przychodzące w większości są zweryfikowane przez pracowników MOPS-u, taka współpraca z pracownikami socjalnymi jest niezbędna – mówi br. Rafał.


Więcej w papierowym wydaniu Posłańca 4/2018

.