Jesteś marzeniem Boga!

Jest sobotnie popołudnie, w bazylice mniejszej w Rychwałdzie jeden z franciszkańskich kapłanów przewodniczy Eucharystii, podczas której pobłogosławi dwoje młodych ludzi, którzy zdecydowali się związać sakramentalnym węzłem małżeńskim.

Trwa homilia, zapewne dialogowana, gdyż przez drzwi do zakrystii przedostaje się radosny głos kaznodziei, któremu raz po raz wtórują siedzący w kościelnych ławach weselnicy. Ich reakcje tworzą dobrze znaną z polskich kościołów symfonię postaw, którą sprawny poeta mógłby porównać do sławnego poematu Juliana Tuwima pt. „Kwiaty polskie”. Ta swojska paleta głosów i odgłosów staje się uroczym tłem w moim własnym poszukiwaniu słowa życia.

Spełnione pragnienie

Zastępując brata zakrystianina, wykorzystuję chwilę spokoju, która nastała na zapleczu urokliwej świątyni i pochylam się nad niedzielnymi czytaniami, aby odczytać zamysł Boga wobec Jego uczniów. Wzrok mój pada na tekst Ewangelii według św. Mateusza, gdzie apostoł Piotr proklamuje światu tożsamość Jezusa, mówiąc: „Ty jesteś Mesjaszem, Synem Boga żywego” (Mt 16,16). Na co usłyszał zaskakującą odpowiedź: „Ty jesteś Piotr-Opoka i na tej opoce zbuduję mój Kościół, a bramy piekielne go nie przemogą” (Mt 16,18). I w tym właśnie momencie uświadamiam sobie, że Jezus przed swoim uczniem wypowiada marzenie Boga. Syn Boży pragnie zbudować Kościół i to pragnienie spełnia się w nas. Jesteśmy bowiem Kościołem Chrystusowym zgromadzonym wokół Piotra naszych czasów. Jesteśmy Jego marzeniem!

Marzeniem każdego pokolenia Izraela było doświadczyć obecności Mesjasza. Ci, którzy poszli za Jezusem, zapewne stali się szczęśliwi, gdyż na ich oczach wypełniła się tęsknota ludu wybranego. Ale my, żyjący w XXI w., winniśmy być jeszcze bardziej szczęśliwi, gdyż jesteśmy wypełnieniem Bożego marzenia – Kościołem świętym, na własność Boga przeznaczonym. Pochwyciła mnie ta myśl, zdobywając przestrzeń mego serca, a jednocześnie przeniosła przed ołtarz, gdzie dwoje młodych ludzi, w klimacie łaski spływającej na nich od Boga, realizuje swoje marzenie. Czy są oni świadomi tego, że właśnie tworzą miłującą się wspólnotę domowego Kościoła, której owocem zapewne będzie ich potomstwo? Czy są świadomi tego, że realizują zamysł Boży?

Ziarna możliwości

Marzenia to cenna rzecz. Popychają nas naprzód. Dają nam energię do działania. Jednak nie wszystkie są dobre. Te, które odrywają nas od rzeczywistości, zamykają w romantycznym świecie iluzji i złudzeń, czy też przychodzą w ramach zawodowych sukcesów, kosztem porażki innych, albo w materialistycznej pogoni za zaspokojeniem własnych pożądań – nie mogą być dobre. Nim nie warto poświęcić swego życia. Marzenia warte zachodu – twierdzi John C. Maxwell – to wizja, wyzwolenie potencjału i plan w dochodzeniu do celu, ale to też można różnie zrozumieć. Lepiej marzenie porównać z ziarnem możliwości zasianym w duszy człowieka, by osiągnąć zamysł Boga, który przynosi dobre owoce. W takim rozumieniu to my jesteśmy dobrym owocem, wyrosłym na drzewie Bożego marzenia. Bóg musi być wielkim marzycielem!


Więcej w papierowym wydaniu Posłańca 6/2017

foto: pixabay.com

.