Chodźcie a zobaczycie… czyli zamieszkać z Jezusem (J 1,35-51)

Wszystko zaczęło się od Jana Chrzciciela. Dwukrotnie wypowiada on znamienną deklarację: „Oto Baranek Boży” (J 1,29.36). Dwaj uczniowie Jana usłyszeli co mówi, i „poszli za Jezusem”.

Ewangelista używa tu greckiego słowa akoloutheo, które w Ewangeliach pojawia się niemal zawsze w opisach powołania uczniów. W opowiadaniu Janowym, to nie Jezus mówi do nich „Pójdźcie za Mną”, lecz Jan Chrzciciel wskazuje im Jezusa, za którym sami postanawiają pójść. W doświadczeniu wielu powołanych tak się właśnie zaczyna ich przygoda z Jezusem: Ktoś ci wskaże Jezusa.

Usłyszeli, jak mówił

Najpierw trzeba usłyszeć o Jezusie. Słuchanie to temat, który przenika całą historię biblijną, począwszy od Adama, który – po spożyciu zakazanego owocu – usłyszawszy głos Boga, ukrył się w krzakach (Rdz 3,8). Natomiast Abraham, kiedy usłyszał głos Boga, wyruszył w drogę (por. Rdz 12,4). Bóg zawsze wzywa do tego, aby wyruszyć w drogę, opuścić miejsce pobytu, pójść „w nieznane”. Głos Boga „porusza”, zarówno w znaczeniu wewnętrznym, jak i zewnętrznym: porusza do refleksji i do działania. Kiedy słyszysz Boga, nie możesz pozostać na tym samym miejscu. Bóg nieustannie przemawia do człowieka, albo bezpośrednio, albo posługując się innymi ludźmi. Przez wieki historii Izraela „głosem” Boga byli prorocy, którzy przemawiali w Jego imieniu. Ten głos Boga może do ciebie dotrzeć w bardzo różny sposób, najczęściej jednak Bóg posługuje się ludźmi, którzy wypowiadają Jego słowo. Albo czytają głośno Jego słowo, które dociera do ciebie i porusza cię do głębi. Tak się rozpoczyna historia każdego powołania.

Spojrzenie w głąb

Co usłyszeli dwaj uczniowie Jana? Słowa: „Oto Baranek Boży”. Co oznacza ta tajemnicza deklaracja? Już samo słowo „Oto” warte jest bliższemu przyjrzeniu się. W greckim oryginale brzmi ono: ide, co jest trybem rozkazującym od słowa „patrzeć”. Czyli moglibyśmy zamiast „Oto”, przetłumaczyć: „Patrz!”. Jest to zatem zachęta do zwrócenia uwagi na Jezusa, który przechodzi. Słuchanie prowadzi do spojrzenia. Zwykle spojrzenie Jezusa spoczywało na powołanym. Tutaj jest odwrotnie. Ale to jeszcze nie wszystko. W grece występuje kilka różnych czasowników wyrażających czynność patrzenia, a każdy z nich ma swoją specyfikę semantyczną. Użyty tutaj przez Jana czasownik idein określa taki sposób patrzenia, przez który obserwator dociera do istoty obiektu, który jest przedmiotem obserwacji. Chodzi zatem o patrzenie „w głąb”, spojrzenie odkrywające kim jest osoba, na którą patrzymy.

Czego szukacie?

Jesteśmy przyzwyczajeni do zwięzłych opisów powołania uczniów, jakie przekazali nam synoptycy (czyli Marek, Mateusz i Łukasz), gdzie Jezus wypowiada słowa: „Pójdźcie za Mną”, a oni zostawiają wszystko i bez słowa idą za Nauczycielem. Ewangelista Jan każe uczniom najpierw zastanowić się, czego sami pragną. Jest to sytuacja bardziej adekwatna do naszej współczesnej sytuacji. W tekście napotykamy kolejne charakterystyczne słowo, które towarzyszy całej historii zbawienia: szukać. Człowiek biblijny zawsze „szukał oblicza Boga”. To słowo występuje często w Psalmach. W Ps 27,8 czytamy: „O Tobie mówi serce moje: Szukaj Jego oblicza! Szukam, o Panie, Twojego oblicza…”. Autor Psalmu 63 modli się: „Boże, mój Boże, szukam Ciebie i pragnie Ciebie moja dusza”. Szukanie oblicza Pana to w języku biblijnym pragnienie spotkania z Bogiem. Jezus stawia dwom młodym ludziom pytanie o to, co jest ich najgłębszym pragnieniem, co może zaspokoić ich najskrytsze marzenia.


Więcej w papierowym wydaniu Posłańca 3/2018

foto: pixabay.com

.