Być bohaterem!

Gdy przygotowywałem się w zakrystii rychwałdzkiej bazyliki do celebracji Eucharystii, zauważyłem jak dwaj ministranci z czwartej klasy szkoły podstawowej z zapałem opowiadali o bohaterskich czynach swoich telewizyjnych idoli. W oczach chłopców płonął ogień, byli przejęci i podekscytowani.

Widać po nich było jak wielkie wrażenie wywierają na nich filmowi bohaterowie. W pewnym momencie swój entuzjazm zaczęli przejawiać zbyt głośno na zewnątrz, co sprowokowało brata zakrystianina do działania. Jego stanowcza reakcja przywołała ich do porządku i sprawiła, że zakrystia wypełniła się ponownie ciszą, ale oczy ich błyszczały ogniem przygody, dopiero co przed momentem przeżywanej.

Paliwo bohaterskości

Przyglądając się tej scenie, w sercu radowałem się ich pasją. Ci dwaj młodzi chłopcy stali się też dla mnie inspiracją do późniejszej medytacji na temat tego, co dla współczesnego mężczyzny oznacza być bohaterem. O. Grzegorz Kramer SJ, pisze, że być bohaterem, to wcale nie znaczy być kimś na wzór gwiazdy. Dla niego bohater to mężczyzna znający swoje słabości, grzechy, a pomimo to, podejmujący zadania, jakie stawia przed nim życie. Jak się z nim nie zgodzić? Słabość nie jest przeszkodą do tego, by być bohaterem, można nawet powiedzieć, że jest paliwem bohaterskości. Może właśnie dlatego prorok Joel, działający na terenie Jerozolimy pod koniec V w. p.n.e. wołał do Izraelitów: „Przekujcie lemiesze wasze na miecze, a sierpy wasze na oszczepy, zbierzcie się; kto słaby, niech powie: Jestem bohaterem!” (Jl 4,10). Głos proroka traktuję jako Boże wezwanie. Z tej racji widzę każdego mężczyznę jako potencjalnego bohatera, i to nie tylko dlatego, że podejmuje to wezwanie i walczy z nadzieją zwycięstwa, ale dlatego, iż wie, że po stronie Boga jest zwycięstwo! Taki mężczyzna zawsze będzie chodził w autorytecie Boga, stając się mentorem dla młodszych.

Nie bać się

Emily Potler pisze, że bohaterowie nie umierają. Żyją wiecznie w sercach i umysłach tych, którzy podążają ich śladem. Tu od razu przypomina mi się postać Matatiasza, który przeciwstawił się w Modin królewskim wysłańcom, zmuszającym Izraelitów do składania ofiar pogańskim bożkom. Matatiasz nie tylko sam tego nie uczynił, ale zabronił też innym, zabijając królewskich urzędników i burząc przygotowany przez nich ołtarz. A tak wołał w mieście: „Niech idzie za mną każdy, kto płonie gorliwością o Prawo i obstaje za przymierzem” (1Mch 2,27). Stał się bohaterem nie tylko dla swoich synów, czy też mieszkańców miasta, ale dla całego Izraela. Stał się ponadczasowym bohaterem wierności Bogu dla wszystkich żydów i chrześcijan. Kiedy umierał, do swoich synów przed śmiercią mówił: „Pamiętajcie, jak postępowali przodkowie, co czynili w swoich pokoleniach, i zdobywajcie dla siebie wielką chwałę, i wieczyste imię” (1Mch 2,51). Jego słowa oznajmiają wszystkim mężczyznom: nie bójcie się być wielkimi! Nie bójcie się być bohaterami!


Więcej w papierowym wydaniu Posłańca 1/2018

.