“Będą dla nas tarczą przed złymi ludźmi”

"Będą dla nas tarczą przed złymi ludźmi”

Kilka dni po beatyfikacji o. Michała Tomaszka i o. Zbigniewa Strzałkowskiego, do kurii krakowskiej prowincji franciszkanów zaczęły napływać prośby o obrazki z ich relikwiami II stopnia oraz pierwsze świadectwa. Jedno z nich było szczególne i stało się inspiracją do modlitwy o pokój przez wstawiennictwo nowych błogosławionych z Pariacoto. Za zgodą p. Ireny z Belgii publikujemy jej list nadesłany do nas 9 grudnia 2015 r.

Od kilku miesięcy tworzymy małe koło różańcowe w intencji nawrócenia terrorystów i pokoju na świecie. W naszej wspólnocie jest dwadzieścia osób (obecnie już ponad sto osób – przyp. red.) i każdy ma do odmówienia swoją dziesiątkę, tak, że razem codziennie odmawiamy cztery części różańca. Bardzo się cieszę, że dołączają do nas nowe osoby, tym bardziej, że idea tego żywego różańca zrodziła się spontanicznie. Mieszkamy w Belgii i w ostatnim czasie coraz częściej słyszymy o terroryzmie. Zdaliśmy sobie sprawę, że sami nie damy rady walczyć z tymi okropnościami, więc postanowiliśmy poprosić o pomoc Matkę Bożą.

Istotą tej modlitwy ma być modlitwa za konkretnych ludzi, za przywódców i za wykonawców, którzy w imię religii zabijają, nienawidzą i sieją strach. Chcemy prosić Maryję o ich nawrócenie. Na spotkaniu, które mieliśmy 6 grudnia postanowiliśmy, że od tej pory nasz różaniec wzmocnimy modlitwą za wstawiennictwem o. Michała i o. Zbigniewa, którzy zginęli właśnie z rąk terrorystów. Nie wiem dlaczego, ale przede wszystkim dla mnie, ci dwaj ojcowie z dnia na dzień stali się bardzo bliscy.
W ubiegłe wakacje byliśmy razem z mężem w Kalwarii Pacławskiej i to tam po raz pierwszy usłyszałam o Męczennikach z Pariacoto. Ale wtedy pomyślałam sobie: „O, znowu jacyś świeci, uff”. Później wróciłam do Belgii z kalendarzem im poświęconym w ręku i co jakiś czas o nich myślałam.


Całość artykułu w papierowym wydaniu Posłańca

.