Antoni i Maksymilian – dwaj misjonarze franciszkańscy

Franciszek z Asyżu od początku chciał, aby bracia tworzyli wspólnotę misyjną. Kilka wieków później Sobór Watykański II w dekrecie misyjnym Ad gentes, pragnął, aby wierni byli ludźmi, którzy poświęcaliby swe siły dziełu ewangelizacji. Nauczanie Kościoła dotyczące ewangelizacji łączyło dwóch wielkich świętych: Antoniego z Padwy i Maksymiliana Kolbego.

Zarówno św. Antoni, jak i św. Maksymilian głosili Ewangelię przy pomocy słowa pisanego i mówionego, choć przy zastosowaniu innych metod i środków działania, bo dzieliło ich kilka wieków, kraje i kultura. Obaj żyli w zakonie św. Franciszka w ubóstwie, braterstwie jako bracia mniejsi. Wiele o nich napisano, wielu naśladowało ich życie i zostało świętymi. Porównajmy ich rozumienie i drogę realizowania posłannictwa misyjnego.

Pragnienie

Termin „misyjny, misjonarz” może oznaczać prowadzącego misje ludowe, rekolekcje, ale też działalność misyjną otwartą na różne kraje świata, którym jest przepowiadana Ewangelia. Św. Franciszek z Asyżu w XIII w. odkrył na nowo Ewangelię i dostrzegł w niej najwyższą mądrość, jaka istnieje w świecie. Na tej prawdzie postanowił oprzeć swoje życie i kształtować swoją działalność. Założył trzy zakony, które miały realizować ideał ewangeliczny. Sam też podjął trzy podróże misyjne: do Syrii (nie powiodła się), do Maroka (Franciszek zachorował i wrócił do ojczyzny), a w 1219 r. pod Damiettę w Egipcie. Tam dotarł do sułtana i zadziwił go siłą przekonywania. Wysłał także pięciu braci do Maroka, którzy ponieśli tam śmierć męczeńską w 1220 r. Franciszek ucieszył się z ich bohaterskiej śmierci i nazwał ich prawdziwymi braćmi mniejszymi. Męczeństwo pierwszych braci franciszkanów w Maroku i cuda, które dokonywały się przy ich relikwiach, sprowadzonych do Coimbry w Portugalii, wprowadziły szczególną atmosferę sprzyjającą franciszkanom. Pod ich wpływem znalazł się również kanonik Fernando, który należał do Zakonu Kanoników Regularnych św. Augustyna. Fernando postanowił wstąpić do zakonu św. Franciszka, co miało miejsce w 1220 r. Zmienił wtedy imię na Antoni. Chciał również udać się do Maroka na misje, by tam zginąć za świętą wiarę. Po otrzymaniu pozwolenia pojechał, ale ciężko zachorował, co zmusiło go do powrotu. Okręt, którym płynął, z powodu wichrów, zamiast przybić do Hiszpanii, dotarł do Sycylii. Wtedy rozpoczął się nowy etap życia Antoniego.

Kaznodzieja

Włochy, nowa ojczyzna św. Antoniego, umożliwiła mu stanie się prawdziwie bratem mniejszym. Tutaj wziął udział w tzw. „kapitule namiotów”, kiedy to do Asyżu przybyło kilka tysięcy braci. Wszyscy modlili się i omawiali problemy Reguły, a także zagadnienia życia wspólnoty. Nadto w nieco późniejszym czasie, z okazji święceń kapłańskich dominikanów w Forli, kiedy biskup odjechał, poproszono Antoniego o kazanie podczas popołudniowego spotkania modlitewnego. On przemówił poprawnym językiem łacińskim, a wszyscy słuchali go z zachwytem, doceniając jego wiedzę i dar wymowy, ożywiony ogniem miłości Boga. Można powiedzieć, że to Najwyższy wprowadził  Antoniego, wielkiego kaznodzieję XIII w. na widownię.


Całość w papierowym wydaniu Posłańca 5/2017

.